Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Dyskusje Teologiczne

<< < (159/181) > >>

Elrond Ñoldor:
Wiem. Na ostatnich stronicach jakże pięknie jest napisane, że to naród Jehowy działa od stuleci w imię boga i to on będzie żył w nieskończoność gdy zło zostanie zepchnięte w czeluścia piekielne. facepalm

Kozłow:
Wypisz wymaluj żydowski syjonizm!

Elrond Ñoldor:
Czyli w dosyć idiotyczny sposób próbują nowych wiernych złapać. Tylko czy oni nie zdali sobie sprawy że nie są lubiani?


--- Cytat: Kozłow w 15 Wrzesień 2010, 19:33:36 ---Wypisz wymaluj żydowski syjonizm!

--- Koniec cytatu ---

Zawsze znajdzie się grupa ludzi uważających się za naród wybrany. Kiedy to się skończy?


momo:
O Kozłow  ;*
--- Cytuj ---Rozwiązaniem tego, czy istniejemy czy nie - jest praktyka. Możemy tworzyc przedmioty, a więc istniejemy. W przeciwnym razie, gdyby nie istniał wszechświat jak mogłoby istniec nawet jego złudzenie? Z definicji wszystko nie może tworzyc złudzeń siebie, gdy nie istnieje. Wszechświat musi więc istniec. A gdy on istnieje, doświadczamy go - ba, jesteśmy jego częścią - to i również my istniejemy. Wiara w nieistnienie jest płytka, bezrefleksyjna, bezsensowna, pusta.
--- Koniec cytatu ---
W zasadzie to człowiek nie potrafi niczego sam stworzyć, a jedynie przetworzyć w mniej lub bardziej złożony sposób to co ma pod ręką, co czyni go jedynie częścią wszystkiego wokół. Chyba można by powiedzieć, że świat jednak jest złudzeniem, ale nie da się tego dostrzec z naszego punktu widzenia. Najwyżej z punktu istoty wyższej która to złudzenie w jakiś sposób tworzy, albo zapoczątkowała, bo my w tym tkwimy zbyt mocno.
Podobała mi się też teoria, że świat jest złudzeniem wytwarzanym przez nasz umysł. Jakby nie patrzeć wraz ze śmiercią wszystko się kończy. /Do końca życia związani jesteśmy z ciałem i dopiero po uwolnieniu od niego możemy dostrzec sens świata. Pod warunkiem, że istnieje coś takiego jak dusza... czyli właściwie z nauką się to już mija. Ale to by nadawało jakiś sens istnieniu katolickiego nieba: osiągnięcie wiedzy absolutnej wszystko czego nie dało się pojąć na ziemi, wiedza o celu naszego życia, istnieniu wszechświata stają się osiągalne wraz z nowym punktem widzenia. To by był niezły kopniak, ale to tylko takie moje abstrakcje./

W reszcie się z wami zgadzam także niestety dyskusji nie podsycę. ;]

Kozłow:
Złudzenie zawiera już samo w sobie pierwiastek rzeczywistości - jest złudzeniem czegoś rzeczywistego. Nie może być "złudzenie, bo złudzenie". Ponadto powstaje ono w całkiem materialnej głowie. A jeśli i ta głowa jest złudzeniem, to złudzenie tworzy złudzenie siebie samego? To już zakrawa albo o absurd/paradoks/sprzeczność, albo o teorię samotworzącego się wszechświata ^^ Gdy mówimy o złudzeniach - coś musi być w ostatecznej instancji materialne, by mogło "się złudzać".

Co do odkrycia celu życia - to jest właśnie filozoficzne, ale jak najbardziej parareligijne pytanie. Sens życia to pytanie - dokąd ono zmierza. A to już uznanie, że życie - było albo przed poczęciem (reinkarnacja), albo będzie po śmierci (bardzo wiele religii). ÂŻadnych przesłanek jednak ku temu nie mamy, aby uznać istnienie jakiejś pozamózgowej, że się tak wyrażę - "ulotnej" świadomości, która mogłaby istnieć albo przed "życiem właściwym", lub też po nim. ÂŻycie więc należy wziąć prosto - jako życie - i zamiast zastanawiać się nad jego sensem czy znaczeniem, nadać mu sens i znaczenie - historyczne/wspomnieniowe.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej