Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat

Dyskusje Teologiczne

<< < (158/181) > >>

Sirius:
Rzeczywiście, wiele wyjaśnia w sposób bardzo prosty...

Vesten_123:
Ateiści i agnostycy zazwyczaj uparcie bronią popularnej bajeczki o tym, że ateizm to nie jest religia.


--- Cytuj ---Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację jednostki do różnie pojmowanej sfery sacrum, czyli świętości i sfery boskiej.
--- Koniec cytatu ---

Ateizm to wiara w nieistnienie wyżej wynienionych świętości i sfery boskiej. Więc jest to także religia. Religia świata, wiara w to, że ważny jest tylko ten świat, bo innego nie ma. Ateizm to wiara (często ateiści mocniej wierzą w swoje poglądy niż chrześcijanie w swoje) i religia. Oczywiście wyjątkowo specyficzna, ale jednak.

Nikt nie jest niewierzący. Każdy wierzy w istnienie bądź nieistnienie czegoś. Brak wiary w Boga jest także wiarą.

Niestety w naszych czasach następuje przechodzenie z wiary Katolickiej na agnostycyzm i ateizm. Zamiast Boga stawia się człowieka, zamiast życia pozagrobowego - obecne.

Ponoć ateiści nie lubią słuchać, że pogadamy po śmierci. Ale mówię to do nich wszystkich: Jest szansa! Póki ktoś żyje może wierzyć. Potem nie wierzy - potem wie. Ale wtedy jest już za późno. Na świecie w takiej chwili przewraca się wszystko w żołądku, nachodzi nas dziwne uczucie. Ale w dniu sądu będzie jeszcze gorzej. Pamiętajcie o tym.

Wszystko się zgadza. Od czego wszystko się zaczęło? Ponoć od Wielkiego Wybuchu. A od czego on się zaczął? Z niczego, co? A przecież na początku Bóg rzekł niech stanie sie światłość! - i co?

Zgodnie z Apokalipsą św. Jana pod koniec istnienia świata nastąpi oddawanie czci bestii, antychrystowi. Prześladowanie chrześcijaństwa i wyrzucanie go z codzienności już się zaczęło. Obawiam się, że to dosyć jednoznaczne.

Kozłow:

--- Cytuj ---We wszystko można wierzyć lub nie wierzyć. Kartezjusz do swego słynnego "myślę, więc jestem" doszedł po tym, jak podał w wątpliwość istnienie wszystkiego. Możesz wierzyć, że istniejesz, bądź wierzyć, że nie istniejesz. Nic nie można wiedzieć. Przecież ten cały świat może być tylko złudzeniem, a nas nie ma. To także hipoteza.

--- Koniec cytatu ---

Wszystkiego nie można wiedziec, można nie wiedziec większości. Nie można nie wiedziec o niczym. "Wiem, że nic nie wiem" - wewnątrz tego tkwi sprzecznośc, jeżelli pojmuje się to dosłownie. Sokratesowi chodziło o to, że nie wie większości.

Wiara to "przekonanie" o czymś, a nie wiedza na temat czegoś. Hipoteza zakłada możliwośc (jeżeli nie koniecznośc) dowiedzenia jej doświadczalnie. Nie ma możliwości sprawdzenia doświadczalnie tego czy istniejemy czy nie - więc kartezjuszowska teoria nie spełnia warunków hipotezy naukowej. Więc nie jest zadaniem nauki walczyc z nią, może byc co najwyżej zadaniem filozofii. Konkretnie - filozofii naukowej. Rozwiązaniem tego, czy istniejemy czy nie - jest praktyka. Możemy tworzyc przedmioty, a więc istniejemy. W przeciwnym razie, gdyby nie istniał wszechświat jak mogłoby istniec nawet jego złudzenie? Z definicji wszystko nie może tworzyc złudzeń siebie, gdy nie istnieje. Wszechświat musi więc istniec. A gdy on istnieje, doświadczamy go - ba, jesteśmy jego częścią - to i również my istniejemy. Wiara w nieistnienie jest płytka, bezrefleksyjna, bezsensowna, pusta.


--- Cytuj ---Religia to pogląd na istnienie Boga (w moim rozumieniu); nie na istnienie wyżej wymienionych różowych króliczków. Wierzę, że takich nie ma. Inaczej - nie wierzę, że takie są. Brak wiary w coś to wiara w nieistnienie tego czegoś.
--- Koniec cytatu ---

Religia to pogląd na istnienie siły wyższej. A już to zależy od setek różnych czynników, czy owa siła wyższa przybierze wygląd bliżej nieokreślonej idei lub bliżej nieokreslonych kształtów istoty - to już inna sprawa. Może ona przybrac postac króliczków, wielkiego kosmicznego członka, albo starca z brodą, albo też niewyobrażalnej kształtem "siły" - Boga.

Jeśli za jedyne kryterium uważamy wiarę, to twoje twierdzenie końcowe jest oczywiście słuszne. Chwała Bogu nie musimy opierac się tylko na przypuszczeniach, mamy jeszcze taki instrument jak nauka. A nauka to uzasadnione doświadczalnie hipotezy. Hipotezy Boga nie potwierdzono doświadczalnie (to też ponad to , a więc wiem, że go nie ma. Mówienie o tym, że "a może za 1000 lat udowodnimy boga" - to też wiara, a nie nauka, to mentalny futuryzm, przypuszczenia.


--- Cytuj ---Moim zdaniem ateizm to urojony wymysł tych, którzy chcą pokazać, że są "niezależnymi", wolnymi i racjonalnymi" filozofami. Ja wiem, że nie można wszystkiego wyjaśnić, bo przeczy to prawom, które wyznacza natura. Więc wytłumaczenie jest dla mnie jednao - Bóg.

--- Koniec cytatu ---
Ateizm (nie ten filozoficzny, a naukowy) to wynik badań antropologicznych i badań nad mózgiem/psychiką człowieka. Nie zaś "urojony wymysł". Stawiasz się w szeregu z tymi głupimi ateistami, którzy twierdzą, że "religia to urojenie" - którzy nie posłużyli się nauką. Przerzucasz się tylko argumentami "kto jest urojony". Czy świat, czy bóg (btw. - jak dla mnie bardziej urojony jest bóg - świata przynajmniej fizycznie doświadczam i mogę go fizycznie zmieniac, a więc istnieje). Ateizm naukowy to wyzwolenie się od złudzeń świata i pozaświata (jakkolwiek on rzecz oczywista nie istnieje) na rzecz rzeczywistego świata.

Bóg jako wyjaśnienie wszystkiego (początku wszechświata), jako przedwieczna, "samostwarzalna" istota/siła jest równie niewystarczający jak "samostwarzający się" wszechświat. Skoro Bóg stworzył nawet prawa fizyki, które wg Hawkinga stworzyły wszechświat, to skąd się wziął Bóg? Możemy tak się licytowac w nieskończonośc, póki nie sprawdzimy tego doświadczalnie - będą to dywagacje, czcza gadanina.


--- Cytuj ---Nie wiem, ilu ludzi umiera ateistami. Ale jak dla mnie to na łożu śmierci leżą wierzący i szaleńcy. Nie wierzyć w obliczu końca życia to dla mnie nonsens.

--- Koniec cytatu ---

Dla ciebie. Dla nauki - świadomośc jest wyłącznie produktem mózgu. I nie może z niego wyfrunąc. Mózg staje - staje świadmośc.


--- Cytuj ---Nie umiem pojąż ateizmu, tak jak nie umiem pojąć homoaktywistów, proaborcjonistów i prodemokratów. To wszystko jest dla mnie tak bez sensu, że nie potrafię sobie wyobrazić, na czym to polega.
--- Koniec cytatu ---

Bo nie zadajesz sobie nawet trudu dokładnego się z tym zapoznania. Jak stwierdził Feuerbach: "Dogmat - to wyraźny zakaz myślenia". Przyjęcie wiary za dogmat, oznacza przyjęcie dogmatu za wiarę. A dogmat nie musi przeprowadzac dowodów swojej słuszności, nie musi przejmowac się faktami, uważa, że odkrył wszystko, że wyjaśnił wszystko. Do tego pretenduje właśnie wiara. Nie da się wyjasnic wszystkiego - według twoich słów, a jednocześnie wyjaśniasz wszystko - bogiem.


--- Cytuj ---Jeżeli jakiś ateista czuje się powyższym postem urażony, to przepraszam.
--- Koniec cytatu ---
Lepiej będzie, jeśli właśnie będzie się czuł urażony i w 1 przypadku na 100 zmotywuje go to do naukowego obalenia religii.


Kozłow znowu rozpoczyna stary temat! Buahahah

Elrond Ñoldor:
Powrócił po przeczytaniu setek książek i chce pokazać jaki to on jest mądry i wogóle. 

Ale żeby nie było. Kilka dni temu nawiedziła mnie para osób którzy siebie samych nazywają ÂŚwiadkami Jehowymi. Otóż zapytali mnie się co sądzę o tym wszystkim, tj, wszystkich "złych" rzeczach które coraz częściej doświadczają ludzkość. Wiadomo, głód, choroby, Smoleńsk, powodzie, obecny rząd, polska piłka, komuniści.
Oczywiście odpowiedziałem że niedługo świat utonie we krwi niewinnych osób gdy Korea, Chiny, Rosja czy jakiś kraj islamski rozpoczną trzecią wojnę światową. Zdziwili się i dali mi gazetkę. Powiedzieli że nawiedzą mnie wkrótce.

Chodzi mnie właśnie o tą gazetkę i kilka kwestii w niej zawarte. Otóż pisze tam że coś takiego jak mózg, żywa komórka, układ krwionośny, oko, to wszystko jest tak doskonałe że musiało mieć jakiegoś stwórcę. Sądzę że to idiotyzm. Wystarczą dziesiątki tysięcy lat ewolucji, żaden bóg nie jest do tego potrzebny.

Co wy o tym sądzicie?

Ponadto kolejna sprawa którą wyczytałem w tej gazetce. Ponoć gdy te wszystkie "złe" rzeczy się skończą (a będzie to niebawem) z nieba zejdzie Jezus i zacznie władać światem. Nie będzie już chorób, ludzie nie będą się starzeć i umierać, a Ci którzy umarli zostaną wskrzeszeni. Wszystko będzie fajnie, miło aż si rzygać chce, ponadto mięsożerne istoty zaczną jeść rośliny facepalm. Oczywiście wszystko jest w Biblii czyli najświętszej z ksiąg (co chwila jest cytat z wersem).

Co o tym myślicie? Czy da się żyć na przeludnionej ziemi po wsze czasu jedząc karmę dla królików?

Kozłow:
Taką gazetkę to ja mogę na kolanie w tramwaju napisać ^^
I zawrzeć tam co mi się żywnie podoba. Moim zdaniem - rozkminiać każdy jeden dogmat jehowych jest o wiele bzdurniejsze niż rozkminiać dogmaty katolickie - te przynajmniej w jakimś elementarnym stopniu i przynajmniej część z nich - zahacza o logikę. Poza tym - są one niebezpieczniejsze niż jehowych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej