Forum dyskusyjne > Dyskusje na każdy temat
Dyskusje Teologiczne
Alsvithe:
Należę do kościoła rzymsko-katolickiego. No, chyba że ostatnio zostałam obłożona ekskomuniką, wyklęta, a o tym nie wiem. ;)
Postawa w czym się objawia? W mszach uczestniczę, modlić sie modlę, dodatkowo w myśl zdania "Kto modli się śpiewając, dwa razy się modli" chodzę na chór kościelny... ale nie ma co ukrywać, że do kościoła takiego należę, ponieważ w takim się wychowałam.
Nie to jednak jest ważne; nie miałabym nic przeciwko buddyzmowi, a taoizm mnie fascynuje (yin, yang, te sprawy ;) ) nie miałabym nic przeciwko wierze, która nikogo nie krzywdzi, a mnie uczy tego, co dla mnie najlepsze patrząc przyszłościowo, nie w chwili obecnej. Nie miałabym nic przeciwko wierze, która daje mi nadzieję na rozliczenie mnie z mojego życia.
Jednak katolicyzm po prostu najbliższy mi jest, choć tylu "tajemnic" ogarnąć się nie da po prostu, bo i jak - chociażby wspomniana już sprawa istnienia Boga, jego powstania (tutaj nie ma innego wytłumaczenia, jak podobne do tego Parmenidesowego dotyczącego powstania świata); katolicy są poddawani próbom, ich wiara może się chwiać, stać się wątpliwa - słynne pytanie ÂŚwiadków Jehowy "Czy Bóg umie stworzyć taki wielki głaz, jakiego by nie umiał podnieść?"
ÂŻyjemy w czasach, jakich żyjemy. Wierzenia od zawsze przecież były rozkładane na czynniki pierwsze, wałkowane, a wszelkie nieścisłości wyciągane... Ale teraz pokus więcej (a może to też tylko złudzenie?), na więcej społeczna etyka przyzwala, subiektywnie patrzymy na to, co robimy, naciągając ‘ograniczenia’ jak się da. Czas płynie szybko, coraz mniej go na religię, i mimo, że nota bene coraz mniej tak naprawdę wymagań od strony wiary, coraz ciężej jej sprostać.
No. Tyla xD
rdr.:
Powyższe dwie odpowiedzi traktuję jako refleksje. Cóż, na forum ma się do tego prawo, ale nie wiem, jak ma powstać dyskusja, skoro nie ma jasno sformułowanego tematu, problemu, czy pytania.
--- Cytuj ---Należę do kościoła rzymsko-katolickiego. No, chyba że ostatnio zostałam obłożona ekskomuniką, wyklęta, a o tym nie wiem. ;)
--- Koniec cytatu ---
Nie słyszałem jeszcze o takim przypadku.
--- Cytuj ---"Kto modli się śpiewając, dwa razy się modli"
--- Koniec cytatu ---
ÂŚwięty Augustyn powiedział dokładnie: "Kto śpiewa, ten dwa razy się modli". Ale to nieistotne, liczy się sam sens.
--- Cytuj ---słynne pytanie ÂŚwiadków Jehowy "Czy Bóg umie stworzyć taki wielki głaz, jakiego by nie umiał podnieść?"
--- Koniec cytatu ---
W slangu internetowym: "n/c", "żal", "...".
--- Cytuj ---Czas płynie szybko, coraz mniej go na religię, i mimo, że nota bene coraz mniej tak naprawdę wymagań od strony wiary, coraz ciężej jej sprostać.
--- Koniec cytatu ---
No niestety. Komuna takie ziarno zasiała. Całe szczęście, że są ludzie, którzy się temu przeciwstawili.
--- Cytuj ---Ateiści mówią, że nie wierzą. Jest to zaprzeczenie prawdy. Bo w końcu oni wierzą , że nie wierzą.
--- Koniec cytatu ---
Nad interpretujesz to. Oni nie wierzą w Boga. Ile razy przecież mówi się drugiemu człowiekowi w pocieszeniu, że się wierzy w niego?
--- Cytuj ---Zwłaszcza, że ostatnia z tych wiar jest najbardziej bliska Chreścijańskiej i się z niej wywodzi.
--- Koniec cytatu ---
Oj! Obie religie mają wiele ze sobą wspólnego, ale ja pierwsze czytam, że judaizm wywodzi się z chrześcijaństwa. Prędzej to chrześcijaństwo wywodzi się z judaizmu.
Defender:
--- Cytat: Biały Wilk ---Na koniec dodam ciekawostkę. Ateiści mówią, że nie wierzą. Jest to zaprzeczenie prawdy. Bo w końcu oni wierzą , że nie wierzą.
--- Koniec cytatu ---
Człowieku Ty wierzysz w coś czego istnienia nie udowodniono i nie da się udowodnić. Na tym przecież właśnie polega wiara. Mówisz, że my (ateiści) wierzymy że nie wierzymy, idąc dalej tym tokiem rozumowania ja twierdzę, że jest jeden bóg pod postacią wielkiego różowego homara i mówię tym co mi nie wierzą, że oni tylko wierzą że nie wierzą. Trochę prościej: dopóki nie udowodnisz że bóg istnieje (a nie jesteś w stanie tego zrobić) nie możesz nikomu wmawiać że jest niewierzącym, bo tak się przyjęło że trzeba udowodnić że coś istnieje a nie że tego nie ma.
--- Cytuj ---Powyższe dwie odpowiedzi traktuję jako refleksje. Cóż, na forum ma się do tego prawo, ale nie wiem, jak ma powstać dyskusja, skoro nie ma jasno sformułowanego tematu, problemu, czy pytania.
--- Koniec cytatu ---
Hehe no tak, więc w związku z tym chciałbym rozwinąć trochę napomknięty przez Reinmara temat religii w szkole (chyba, że już wcześniej była o tym mowa ). Przecież to jest jakiś totalny absurd, jeśli już musi być przedmiot w tym stylu, to religioznawstwo było by bardziej odpowiednie, uczniowie powinni być zaznajomieni ze wszystkimi (lub przynajmniej głównymi) religiami świata i różnymi postawami człowieka (agnostyk, ateista), dlaczego tego nie uczą w szkole?
Arkhan:
--- Cytuj ---Trochę prościej: dopóki nie udowodnisz że bóg istnieje (a nie jesteś w stanie tego zrobić) nie możesz nikomu wmawiać że jest niewierzącym, bo tak się przyjęło że trzeba udowodnić że coś istnieje a nie że tego nie ma.
--- Koniec cytatu ---
Otóż ludzie którzy wierzą w Boga nie ważne w jakiej w wierze są określani mianem wierzących. A ci, którzy nie wyznają wiary są nie wierzącymi dla wierzących.
--- Cytuj ---uczniowie powinni być zaznajomieni ze wszystkimi (lub przynajmniej głównymi) religiami świata i różnymi postawami człowieka (agnostyk, ateista), dlaczego tego nie uczą w szkole?
--- Koniec cytatu ---
Nie wiem jak jest u ciebie ale u mnie ksiądz na religi omawia każdy nas interesujący temat - wystarczy o to zapytać. Poza tym, skoro religia to dla ciebie absurd, jaki problem by na nią nie chodzić? Przynieś kartkę od rodziców i po sprawie, no chyba że zmuszają cię do Religi. W każdym bądź razie jak się każdy z nas usamodzielni od rodziców to wybierze właściwą drogę dla siebie, z Bogiem czy bez Boga, ważne natomiast żeby to było zgodne ze swoim sumieniem/zasadami/stylem. W końcu Bóg, według wierzących dał każdemu wolną wolę i szanuje każdy wybór.
Defender:
--- Cytuj ---Otóż ludzie którzy wierzą w Boga nie ważne w jakiej w wierze są określani mianem wierzących. A ci, którzy nie wyznają wiary są nie wierzącymi dla wierzących.
--- Koniec cytatu ---
Chodziło mi raczej o to, że niektórzy twierdzą (tak przynajmniej zrozumiałem wypowiedź Białego Wilka), że nie można też udowodnić, że bóg nie istnieje i na tej podstawie twierdzą że niewierzący wierzą że nie wierzą...
--- Cytuj ---Nie wiem jak jest u ciebie ale u mnie ksiądz na religi omawia każdy nas interesujący temat
--- Koniec cytatu ---
No widzisz, a ja przez 12 lat nauki spotkałem tylko jednego "normalnego" księdza, który przynajmniej starał się słuchać uczniów i odpowiadać na ich pytania. Na temat pozostałych szkoda się wypowiadać. Poza tym w Twoim przykładzie bardzo dobrze widać na czym polega różnica między religią a religioznawstwem - na religii jeśli o coś zapytasz ksiądz odpowie ci lub nie, kompetentnie lub nie, pomijam już fakt że to pytanie o coś to tak jakbym na matmie uczył się tylko dodawać i odejmować, jeśli chciałbym się nauczyć czegoś więcej musiałbym poprosić nauczycielkę, religioznawstwo natomiast byłoby przedmiotem obiektywnym i z konkretnym programem nauczania.
--- Cytuj ---Poza tym, skoro religia to dla ciebie absurd, jaki problem by na nią nie chodzić?
--- Koniec cytatu ---
Jasne że mogłem na nią nie chodzić, tylko co mi po tym? Wolałem spędzić ten czas w klasie niż siedzieć samemu na pustym korytarzu. Zresztą żeby móc coś krytykować, lub się z tym nie zgadzać trzeba to najpierw poznać.
--- Cytuj ---no chyba że zmuszają cię do Religi.
--- Koniec cytatu ---
Na szczęście w mojej rodzinie nikt nikogo do niczego nie zmusza, fakt że nie było im się łatwo pogodzić z moją decyzją - mama wciąż mówi księdzu na kolędzie, że może jeszcze mi się odmieni, ale szczerze w to wątpię, a ciocia przez kilka pierwszych dni prowadziła ze mną godzinne rozmowy przez telefon, ale wydaje mi się że szanują moją decyzję... ale to taka mała dygresja, chyba się troszkę zapędziłem
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej