Tereny Valfden > Dział Wypraw

Czorna flaga

<< < (6/13) > >>

Adaś:
-To może i na premię jakąś zapracuje swoją renomą.-Stwierdził wysłuchując kapitana. Odebrał piersiówkę i zaczął powoli sączyć. Kapitan akurat zaczął się spierać z sternikiem. Co prawda nie znał podłoży tej kłótni, ale trochę się domyślał. A z racji że już wypłynęli z portu, postanowił się wtrącić.
-Nie żebym się wpierdalał między wódkę a zakąskę.-przerwał teatralnie-Ale na pełnym morzu, kapitan jest nam ojcem, władcą i sędzią. Także myślę że nie musimy płynąć na Garuge.-Puścil oko do Mirzaka.

Hagmar:
- Ale chce ten spór mieć za sobą. Zrobiłem Hectorusowi numer wypijając mu piwo z zaskoczenia. Ten zaś mnie walnął z pięści, a było to już - co ważne - po tym jak się zaciągnął. Oddałem mu, dosyć mocno. No ale jednak uderzył kapitana, na neutralnej ziemi. Nie mam mu za złe, młody, narwany i nowy toteż praw naszych i obyczajów nieświadom. Kapitan Hawkins go nauczy.

Hectorus:
Hectorus, choć w głębi serca czuł wrogość do każdego członka załogi, poczuł jednocześnie podszept instynktu, że jeżeli dalej się będzie wykłócał, to stanie się wrogiem całej załogi. A to byłoby mu zdecydowanie nie na rękę. Uznał więc, że zaspokaja go satysfakcja, iż spór rozstrzygnie niezawisły sąd z niezależnym sędzią, a zatem że odda się mu sprawiedliwość. W końcu będzie tak, jak powinno być w przypadku przywłaszczenia przez niego książki Lothara aep Yurgena, a nie że silniejsi dozwalają sobie na samosądy, niezależnie od tego, czy nazywają się Lothar czy Hagmar.
- Kurs na Garugę! - Hectorus krzyknął triumfalnie.

Adaś:
-Obiektywnie rzecz ujmując, to moim zdaniem sąd tu nie potrzebny.-Stwierdził, wysłuchawszy relacje kapitana w sprawie jego sporu z Hectorusem.
-Jakby nie patrzeć, to bez względu na wszystko Hectorus najpierw się zaciągnął. A prawo zawsze było jedno, posłuszeństwo dowódcy. Na statku kapitan na niepodważalną władzę, ale dopóki "kontrakt" obowiązuję, członek załogi jest zawsze winien posłuszeństwo kapitanowi.-Pociagnąl łyka z piersiówki, dawno nie mówił takiego monologu.
-A więc czy służąc na statku, czy schodząc na ląd, dopóki jesteś na służbie, dopóty słuchasz swojego dowódcy.-Teraz postanowił się zwrócić bezpośrednio do Hectorusa.
-Słuchaj młody, gorąca krew w Tobie wrzy ale popełniłeś błąd. Gdybyś najpierw uderzył a potem się zaciągnął to byś miał rację. Ale w tym przypadku sąd Ci nie potrzebny. Bo uwierz mi, tylko wstydu sobie narobisz, bo zostaniesz tam wyśmiany. Tak naprawdę Hagmar mógłby już teraz wyciągnąć konsekwencje z tego, a uwierz mi że ja znałem kapitanów, co za byle krzywe spojrzenie przeciągali majtka pod kilem.

Mirzak aep Rothgar:
- Albo zostawiali takiego z pistoletem, jedną kulą, wodą i prochem gdzieś na jakim atolu. Ale to wiadomo za ciężkie winy. Nu... ale teraz nam nie ma sensu wracać. Wieczorem będziemy w Garudze. Adaś, my sobie skoczymy na piwo czy idziemy do cyrku? Spytał biorąc wędzoną makrele z beczki i zajadając.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej