Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Piłaci z Orathu
Adaś:
-Co Cię trapi?-Zapytał patrząc na załadunek. On w przeciwieństwie do krasnoluda patrzył obojętnie na to. Inne rzeczy zaprzątały mu myśli w tym momencie.
Kazmir MacBrewmann:
- Głośno kurs obliczam, i staram się sobie przypomnieć prundy morskie o tej porze roku coby jak najszybciej być w tej kolonii. A przy okazji myśle o tej strasznej tragedii i tym że chybabpowinniśmy pomóc uchidźcom w relokacji i redystrybucji dóbr... Powiedział gdy załadowano ostatnią bęczkę. Po chwili Betsy odpłynęła.
Torstein Lothbrok:
- Kazik, to daleko jest - powiedział dracon. - I robotę już mamy. No ale twój statek, ty żeś kapitan.
Kazmir MacBrewmann:
- Dyć to po drodze, przerwa na siku by była. Ale fakt! Mamy zlecenie i tegio siem trzymam. Później. Tak bardzo dużo później. Gdyby policzyć a narratorowi się nie chce, to wyszedłby miesiąc na morzu, może dwa. Bo morze jest być może duże. Tak czy siak Betsy dopłynęła w końcu do ylfiej kolonii. A to co rzucało się w oczy to cumujący statek Bękartów jak i zieleń i czysta woda. Statek zacumował. I w tym też momencie powiadomiono jego emulsje... emisje... Gubernatora. Kazmir patrzył ze statku na mieścinę, skromną, schludną. - No, nawet nawet. Poczekajmy chwilę aż się ktoś ważny pofatyguje.
Euthnoelfhijnd:
Euthnoelfhijnd zauważył, że do brzegu kolonii przybyły statek. Przeraziło go to odkrycie, ponieważ ani Bękarty Rashera ani nikt inny nie informował go, że do kolonii mogą przybyć osoby trzecie w jakiejkolwiek formie. Nie wiedział, kogo może się spodziewać i ilu osób może się spodziewać. Wiedział jednocześnie, że to on jest odpowiedzialny za kolonię. Jeżeli przybysze stanowili dla niej zagrożenie, to on powinien mu się przeciwstawić jako pierwszy. Jeżeli natomiast byli to przybysze, to kultura i obyczaj wymagały, aby to on przyjął gości i zadbał o ich wygodę oraz dobre samopoczucie. Poprzez poczucie obowiązku pokonując swój strach Euthnoelfhijnd zbliżył się do brzegu i widząc schodzącego na ląd krasnoluda, podszedł do niego z głową lekko zniżoną w geście szacunku i formalnym, ale jednocześnie ciepłym głosem powiedział:
- Witam serdecznie. Nazywam się Euthnoelfhijnd. Obecnie zarządzam niniejszą elficką kolonią - Muilheuirjhand. Uprzejmie witam strudzonych wędrowców w naszych skromnych progach, uprzejmie pytając, czym można służyć i jaki jest cel Państwa wizyty?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej