Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Piłaci z Orathu
Kazmir MacBrewmann:
- Tak. Adaś, gówno usralono. Odparł karczmarzowi i zdał relacje z obrad. - I chętnie bym streścił obrady, ale nima co... tak więc skupmy się na zarobku. Ila tych beczek i za ile.
Karczmarz:
60, wychodzi po 500 grzywien od łebka jak już mówiłem.
Kazmir MacBrewmann:
- Bierzemy! Odparł. Wredy do karczmy wpadł zdyszany jegomość. Wyglądał jak gówno. W sensie jakby przeżył wybuch wulkanu i kilka dni na morzu dryfując na desce.
- Ludzie! Parrakturis zostało zniszczone! Meteoryt, w Ghuruk panuje chaos. Trzysta tysięcy ofiar...
- Bogowie... piwa mu dajcie kierwa!
Torstein Lothbrok:
- Co? Co kurwa? Jak to meteoryt?! - zapytał zszokowany dracon i podał kufel własnego piwa, którego jeszcze nie tknął jegomoścowi. - Opowiadaj pan!
Narrator:
- Panie no... no normalny. Chyba. Napił się kilka solidnych łyków. - Byłem w drodze do miasta z kupieckim konwej gdy nagle coś z nieba spadło i zrobiło sie jasno niczym w dzień, konwój powaliła fala uderzeniowa. Razem z kawałkiem lasu... Zartacie... stolicy Ghuruk nima. Ruin nawet nie nie ma. Jeno krater wielki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej