Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Piłaci z Orathu

<< < (11/24) > >>

Adaś:
Strzelił ponownie, z drugiego pistoletu który szybko wyciągnął zza pasa. Mierzył w biegnącego przeciwnika, który zamachem z nad głowy chciał go zaatakować. Lecz on nie miał czasu patrzeć jak truchło upada, bo od razu z drugiej strony atakował go kolejny przeciwnik.
Szybka parada, kontra, zdradziecki młynek i ostrze wyszło za plecami, przebijając trzewia jaszczura.
Wyciągnął szable i się rozejrzał w okół.

7x jaszczur Poncjusz piłat

Kazmir MacBrewmann:
Była cisza. Wszystkich zabili. Co do jednego jaszczura, nawet kapitana. I może nieco ich poniosło. - Ładownia, Adaś i ja sprawdzimy kajute. Opaćkany juchą krasnolud przeszukał truchło kapitana i znalazłszy klucz nawet się uśmiechnął. W samej kajucie było kilka szaf, biblioteczka, kufry dwa i cztery mieszki na biurku. Kazmir rzucił Adamusowi kluczyk. Sam usiadł przy biurku, leżał tam rejestr.
- Skóry, oliwa, dużo oliwy... skrzynka przypraw, cztery beczki piwa, narzędzia. Gówno nie łup. Adaś, na moje oko to jest pryz warty 300 grzywien netto. Płyniemy z tym do Derim na Ignis Terra i sprzedajemy od razu, czy płyniemy do tego Sushan na Rade licząc że; A. Po drodze nie trafimy na marynarke. B. Trafimy na lepszy pryz.

Adaś:
-Szybko poszło.-Stwierdził widząc jak reszta załogi dobija jaszczury. Było po wszystkim, więc zgodnie z wolą Kazia mogli zacząć poszukiwania.
Weszli do kajuty, nie była jakaś przestronna, ale tak to bywa na małych okrętach. Krasnolud od razu poczuł się jak u siebie i zaglądnął w księgi. Więc na nic nie czekając, mężczyzna zaczął otwierać kufry.
-Płyńmy na radę, towar zabieramy ze sobą, lepszy taki zysk niż żadny. A jeśli trafimy na coś lepszego, że miałoby miejsca nam brakować, to wiesz że morze wszystko przyjmie.

Kazmir MacBrewmann:
Kufry były pełne gaci na zmiane, czystych. Adaś znalazł też dwa mieszki z Ghuruckimi monetami. - A no przyjmie, czyli pamintasz cośmy ostatnio w Derim odwalili, skoro tak ci pilno do Sushan hehe. Szczerze to Kazmir nawet nie kojarzył czy Adaś tam był czy nie. Czy tylko mu opowiadał. Zabrali co cenne z kajuty, ładunek i odpłynęli. Na teoretycznie tłuściejsze łowisko. Acz w sumie tłoczne. Niestety, ich fregate wynajęto do jakichś pierdół. Załodze podano rum i dobre jadło.
- Brakowało mi tego, morza, rumu... rumu to nie bo se kupowałem czasem, ale tego zapachu prochu i morskiej bryzy.

Adaś:
-I kołysania?-Zapytał, choć znał odpowiedź.
-Ludzie i nieludzie naszego pokroju wpadają w nałóg. Najgorszy a zarazem najlepszy narkotyk na świecie.- zamyślony pociagnął solidnego łyka rumu.
-Przygoda, gdy raz zasmakujesz w niej, potem całe życie będzie Cię przyciągać i wołać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej