Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Piłaci z Orathu
Adaś:
-Swoje wiem, a twoich planów do końca nie znam, więc trochę zachowuje się zapobiegaw....-Na chwilę urwał swoją odpowiedź-Kurwa mać, ja też się zestarzałem.
Westchnął i opuścił głowę z rezygnacją. Czuł się już stary, ale nawet nie wiem kiedy, a zaczął zachowywać się rozsądnie. No może nie całkiem, ale trochę jednak.
-Ech gdzie się podziały te czasy, że człowiek wchodząc do burdelu zapominał o bożym świecie...
Kazmir MacBrewmann:
- Cholera wie kiedy, to co? Wychodzimy i płyniemy płupić?
Adaś:
-Dawaj, rozruszajmy te stare kości!-Zawołał i poderwał się z miejsca.
Zaidaan:
Zaidaan nawet nie zorientował się kiedy, ale dopłynęli z jednego lądu na drugi. Po ostatniej mało legalnej podróży z Chatal na Valfden nie wychylał się zbytnio i nie zawadzał nikomu. Gdy krasnoludy z dziadkiem poznanym w karczmie ruszyli do miasta, mauren zszedł z pokładu i usiadł gdzieś w pobliżu okrętu, aby poczuć pod nogami w końcu twardy ląd, dzięki któremu czuł się pewniej niż na kawałku dechy na nieskończenie rozległym zbiorniku wody.
Kazmir MacBrewmann:
Poszli znaleeeźli... Opuściwszy zamtuz, trzeźwi i nie poruchawszy - co normalne nic a nic nie było - udali się na Betsy i odpłynęli...
Trzy dni później. Morze Orathu. Pozycja, jakaś na pewno. Nie istotne, ważne że było południe, dość ciepło i nawet widać było zarys Ghuruckiego wybrzeża. - Ło cie pieronie! Adaś rychtuj dziobowe! Łańcuchowe! Handlowy na kursie, chuj wie czyj ale darowanej kurwie w cipsko nie zaglądam. Mirzak! Kurs ten tego tamteguj! Wydawał rozkazy ucieszony. - Szykować sie do Abordaża!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej