Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Per aspera ad astra I - Ruiny w Mirtach
Adaś:
-Skoro nam nie zagrażają, to ja bym ich zostawił.-Odparłem przyglądając się zwłokom.-Niech se tu leżą i gniją.
Melkior Tacticus:
- Potem sie ich wyniesie. Dobra chodźmy. Tuż za miejscem pochówku znajdowała się ukośnie postawiona płyta-sklepienie, oraz schody prowadzące bezpośrednio w dół. Zeszli dwa poziomy niżej. - Tamte piętra są puste, musiały być tam jakieś magazyny czy coś. Nie mam pojęcia czemu to miejsce służyło, bo nie ma połączenia z innymi ruinami. Weszli do sali z teleportem, płaska kamienna płyta poznaczona symbolami i chyba runami. Rozpalili pochodnie. - Dobra, to teraz zobaczmy czy jest cała. Adaś szukaj... czegokolwiek co nie wiesz czym jest.
Adaś:
-Żebym ja wiedział, czego mam szukać czego nie znam.-Odparłem wyciągając piersiówkę, zręcznym ruchem ją otworzyłem i zrobiłem dwa łyki na rozjaśnienie umysłu. Gdy już piersiówka była na swoim miejscu, przyświecając sobie pochodnią zacząłem zwiedzać pomieszczenie.
Szło mi mozolnie, bo jak może inaczej iść jak się szuka nie wiadomo czego. Więc powolnymi ruchami oświetlałem sobie metr po metrze. Zaczynając od sufitu, aż do podłogi wzdłuż każdej ściany.
Melkior Tacticus:
Aż poczuł podmuch powietrza. Melkior zaś odkrył co innego. - Będzie potrzebny monolit, masz coś?
Adaś:
-Czekaj.-Odpowiedziałem elfowi, bo coś mnie zainteresowało. Miałem wrażenie jakby gdzieś zawiał wiatr, co w tak głębokich i zamkniętych pomieszczeniach nie jest normalne.
Zacząłem jeździć wzdłuż ściany pochodnią, po krótkiej chwili znalazłem miejsce w którym ogień falował na pochodni. Upewniłem się że to na pewno zawirowanie powietrza i zacząłem jeździć rękami po ścianie w okolicy przedmuchy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej