Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Per aspera ad astra I - Ruiny w Mirtach
Adaś:
W sumie to do końca nie wiedziałem w jakim celu przyszliśmy do chaty sołtysa. Ale skoro Melkior miał w tym jakiś cel, to nie dyskutowałem. Przynajmniej była okazja coś zjeść dobrego w normalnych warunkach. A takie rzeczy w podróży docenia się najbardziej.
Tak więc zabrałem się do jedzenia chleba i kiełbasy.
Melkior Tacticus:
I jeszcze Leon przyniósł miejscowe winko. Adaś już wyciągał łapki ale elf zdzielił go kosturem po łbie. - Ciepłe chcesz pić? Wziął butelkę i użył swych mocy do czynienia dobra w imię wyższych celów. Energią magiczną schłodził płyn idealnie wręcz. Nalał do glinianych kubków. Oczywiście telekinezą, bo w tym samym czasie pożerał kiełbasę. Gdyby to widział Gunses... - Trraz można pić. Leon, co jak tam we wsi?
Adaś:
-Ciepłe też gasi pragnienie.-Odpowiedziałem Melkiorowi. Co prawda z tym kosturem to przesadził, ale już postanowiłem odpuścić mu to. Zawsze mogę mu jakiegoś psikusa wywinąć. W międzyczasie, elf zaczął się popisywać swoimi umiejętnościami magicznymi.
-Ja to zawsze wiedziałem, że magia tylko do tego się nadaje.
Narrator:
- Odkąd się panie pozbyłeś Szczuów to dobrze. A odkąd - zrobił znak miecza - - Anioł Zartata pozbył się klątwy z ruin to w ogóle
Melkior Tacticus:
- I nie wiem co to za klątwa była, tylko potem wieczorem coś wielkiego wylazło. I poszło.
- Aha. Czyli możemy tam iść bezpiecznie.
- Ale panie! Po co? Spytał wyraźnie zdenerwowany - Dyć tam nic wartościowego nima.
- Boście dawno już ze Szczurami wynieśli i sprzedali co się kurwa dało. Dobrze wiem o tym. Adaś, najedzony? To idziemy pracować.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej