Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Per aspera ad astra I - Ruiny w Mirtach
Devristus Morii:
Na innych planetach czy księżycach bywa czasem dość ponuro i mrocznie, a czasem zbyt radośnie. W zależnosci na którą z nich trafisz, ale jedyne co jest pewne to wspomnienia na całe życie.
Melkior Tacticus:
- Ja bardzo dobrze wspominam dzieciństwo w Tinrilecie, szkoda że Aragorn mnie stamtąd zabrał, i chciał na siłę zrobić ze mnie Rycerza Zartata. A co zrobił młody Melkiorek? Po tygodniu odszedł i uciekł do Konkordatu, gdzie mnie nie przyjęto bo połapali się że nie było to szczere. A wracając do wspomnień, wciąż czuje ten ciepły piasek pod stopami, dziwaczne owoce i zajebistą kaczke w dwudziestu smakach. Jak portal był otwarty to można było taką dostać w Pijanym Smoku w Ombros. Teraz takiej nie dostaniesz. Mimo wysiłków tinriletańczyków z Sushan na Feros co zostali. Ahhh. Adaś, musisz koniecznie jako Podskarbi załatwić wznowienie handlu z Tinriletem. Bo mam chęć na te kaczke...
Adaś:
-A czemu w sumie zaprzestaliśmy handlu z wymiarem?- Zapytałem szczerze nie wiedząc. W końcu nie byłem aż tak na bieżąco ze sprawami królestwa, a skoro była okazja nadrobić wiedzę - to czemu nie?
Melkior Tacticus:
- Bo Isentor potrzebował tamtych monolitów do stworzenia bariery, by powstrzymać demony. I uruchomić teleport umożliwiający transport z i do Mor Andor. To była nagła decyzja.
Adaś:
-A no tak. Nie połączyłem jednego z drugim nigdy.-Powiedziałem tonem uświadamiającym, że nagle dwa puzzle mi spasowały. Jakby nie było brałem udział w tej wojnie. Sam przelewałem krew i sam oglądałem efekt działania Isentora, o którym wspomniał Melkior. Wychodzi na to, że za długo podróżowałem po za Valfden, skoro tak wiele już nie pamiętałem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej