Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Obróbka kołków osikowych - kurs dla zaawansowanych
Domenik aep Zirgin:
- Nie, bo do tuneli nikt nie chodzi. To tak jabyś nocą polazł sam do naureńskiego getta w Atusel. Różnica z tym że tu cię wypiją, i jak masz fart obudzisz się jako wampir. Z kurewskim głodem krwi. Gdzie wtedy idziesz? Do lokalnego szefa, da ci krwi, pomoże a potem zmusi do ataków na ludzi. Popił miodu. - Wampiry Gunsesa co tam siedzą robią co mogom by było lepiej, ale za mało ich. No i... tyle.
Kazmir MacBrewmann:
- Ale Domenik no... Zaczął drapiąc się po głowie, Kazmir cały czas cichutko im towarzyszył. - Jak do tego doszło?
Domenik aep Zirgin:
- Nie wiem. Poważnie, przed tym jak nam zrobili rzeź, był sobie... Wirgiliusz Nosferatu? Czy jakoś tak. Teraz wiemy że pracował dla demonów. Demonów nima. Więc odpadają. A nie chcę znowu mówić że to wina Gunsesa. Mimo iż to prawda, ale. Isentor też ignorował problem, mówiąc że to problem lokalny! Napił się miodu. - Aragorn musi mieć ubaw patrząc zza światów. Mówie wam. Ten Krwawy Król... hmm zajrzyjmy do biblioteki!
Nawaar:
Mauren wiedział, że wampiry mają swoją siedzibę w krasnoludzkim mieście i można rzec, że ciemnoskóry wpadł na pomysł pozyskania informacji na własną rękę, żeby przyczynić się dla swojego dobra, bo ewentualnie cenne informacje będzie mógł przekazać królowi a ten może będzie łaskaw odwdzięczyć się w grzywnach. W takim nastawieniu zawitał on do karczmy "Ukon Wacka". Prawdopodobnie jednej z lepszych w tym mieście na razie w tłumie brodaczy nikogo znajomego nie zauważył, ale tak czy siak postanowił, zamówić sobie coś i przysiąść przy stoliku.
- Dobry wieczór. Chciałbym zamówić miód pitny i jakiegoś małego dzika. Ile to będzie kosztować?
Czekał na odpowiedź karczmarza.
Melkior Tacticus:
Do Ekkerund wyjechał w oośpiechu, i na tyle incognito na ile się dało. Tak samo tam dotarł, on i koń byli zmęczeni. Niestety elf nie odpocznie, przed nim praca. Idąc Starówką dość się wyróżniał, specjalnie. Ale też miał oczy dookoła głowy. Liczył na atak jakiegoś upośledzonego zamachowca, ale cóż... bezpiecznie dotarł do Ukonu Wacka. Tam zwrócił jeszcze większą uwagę swoją błyszczącą zbroją. Bez trudu wypatrzył Domenika, Adamusa i Kazmira. I Nawaara, któreko poklepał po ramieniu przechodząc do dwóch i pół krasnoluda.
- Nie zajrzymy. Idziemy do Tuneli. Rzucił, bo akurat dotarł na koniec wypowiedzi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej