Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Skryć się przed słońcem
Kenshin:
Brama została otworzona. Kenshin był gotowy oddać pierwsze strzały, ale wtedy wbiegły wampiry do środka, rozpoczynając łowy. Ork miał już wbiec za nimi do środka, ale widząc sytuację jaka miała miejsce, zaniechał tego. Łowca widząc jeszcze w ciemnościach, zaczekał aż wściekła bestia zbliży się na tyle, żeby móc ją zastrzelić. Kenshin nałożył strzałę na cięciwę łuku, wziął głęboki oddech, przymknął oko i wymierzył w łeb bestii. Kilka sekund mierzenia i strzała została posłana a powietrze z płuc , wypuszczone. Żelazny pocisk przecisnął się przez korytarz, trafiając tarlessta prosto w głowę. Grot przebił się przez skórę, czaszkę i zakańczając swoją podróż w mózgu bestii. Jej szaleńcza szarża a zarazem ucieka na wolność właśnie się skończyła. Ork ruszył dalej ku grocie, żeby wesprzeć pozostałych w walce.
2x tarlesst
Pozostaje 17 żelaznych strzał
// Nie chce edytować mapki, bo jeszcze zepsuje takie dzieło.
Imago:
Strzały wampira okazały się celne i co ważne - skuteczne. Położyły dwa tarlessty, ułatwiając robotę reszcie drużyny. Jeden skierował się do ucieczki, lecz na szczęście Kenshin tym razem nie zjebał nie dopuścił do tego. W tym samym czasie druga bestia zaatakowała Drago, zaś trzecia Imago. Podmuch ognia bez wątpienia spaliłby go, gdyby nie nadludzki refleks wampira. Wykonał on szybki przewrót w lewo, po nim zaś jeszcze jeden, aby finalnie odbić się od ziemi i po salcie w powietrzu wylądować przed trupem jednego z tarlestów. Jednocześnie odrzucił kusze, i gdy bestia dopiero zwracała się w jego stronę i zbliżała, cisnął szybko, znienacka nożem, który zatopił się głęboko w oku. Nie zabiło to tarlessta. Rozłościło. Rzucił się na Imago, chcąc rozszarpać go pazurami. Wampir wykonał unik w stronę trafionego oka - tam gdzie zwierze go nie zobaczy. Kopem wepchnął nóż głębiej, jednocześnie drażniąc ranę i bestię. Umknął przed kolejnym atakiem, przy czym dobył katany, płynnym ruchem przechodząc z uniku w wypad, który zwieńczyło jedno, szybkie głębokie pchnięcie, prosto w rozwartą paszczę tarlessta. Imago szybkim ruchem wykręcił ostrze i szarpnął, rozpruwając jej gardło. Wyjął je i szybko odstąpił od bestii, która opadła z sił i oddała się agonii.
1x tarlesst
Dragosani:
Bestie padały. Może nie wyglądało to na klasyczne polowanie, lecz liczył się efekt. Dragosani miał nadzieję, że skóry nie zostaną za bardzo uszkodzone. Jednak priorytetem było samo zabicie tarlesstów. O dopasowaniu skór do pancerzy będzie martwił się później. Szczególnie, że jeden z tarlesstów skoczył ku niemu. Antares uniknął jego pazurów i zębów. Sama masa tarlessta też była zagrożeniem. Wampir nie chciał zostać zgniecionym. Musiał więc sprawnie manewrować wokół zwierzęcia, aby skutecznie je ogłupić i znaleźć szanse do zadana śmiertelnego ciosu. Jednego. Więcej cięć mogłoby uszkodzić za bardzo skórę. Ten taniec wokół pseudosmoka trwał jakiś czas. W końcu Dragosani znalazł okazję. Jego szabla cięła w gardło bestii, rozcinając je. Krew chlusnęła. Tarlesst zacharczał i opadł na ziemię, jeszcze żyw, lecz umierający. Dragosani ukrócił jego męki poprzez wbicie ostrza szabli w bok łba zwierzęcia i przebicie mózgu. Wampir oczyścił szablę z krwi.
- Teraz trzeba ściągnąć z nich skóry. Pomóżcie mi - powiedział do łowców.
- Elisash! - przywołał kulę światła, coby ułatwić prace tych, którzy nie widzieli tak dobrze w ciemności.
Quinn:
- Dzięki za światło, bierzemy się zatem do roboty - powiedział elf i przyklęknął przy pierwszym tarlesscie. Zza pazuchy wyciągnął krótki nóż o szerokim ostrzu, niezbędny wszak przy oprawianiu zwierzyny i zaczął kroić potwora. Najpierw naciął skórę wzdłuż kończyn stworzenia, odcinając ją mozolnie od mięśni i ścięgen, po czym przeciął płytko brzuch, łącząc linię cięcia z uprzednio wykonanymi na nogach. Przeszedł na bok i podcinając skórę od spodu nożem zaczął ją oddzielać od cielska stwora, metodycznie przechodząc wyżej. Tarlesst był potężnym stworzeniem, co i rusz musiał szarpnąć skórą by odeszła. Kończąc skórowanie przeszedł do łba stwora i szybkimi cięciami oddzielił skórę z karku od łba, po czym rzężąc cicho pod nosem jak wyciągął skórę spod cielska. Pozyskane trofeum zawinął w rulon i odłożył na bok ten cenny rzemieślniczy materiał, po czym zabrał się do odcinania pazurów. Przeszedł do łap i systematycznie wycinał pazury, tnąc głęboko. Każdy kolejny odchodził sprawnie od ciała. Nie było ich dużo, dziesięć ledwie, gdy już wyciął wszystkie położył je na szmatce i zawinął, odkładając obok skóry. Na koniec zostały kły, a te tarlesst miał zaiste imponujące. Elf podszedł blisko i naciął dziąsło, odsłaniając nasadę kła i huknął mocno rękojeścią noża, wyłamując ząb z kości. Mozolnie przeszedł dalej, pocąc się lekko przy okazji od wysiłku, kły bestii były wyjątkowo mocno osadzone w żuchwie. Odetchnął gdy skończył i w drugą szmatkę zawinął zdobyczne uzębienie.
- Jeden gotów.
Pozyskuję:
20 pazurów Tarlessta
5m2 skóry Tarlessta
10 kłów Tarlessta
Dragosani:
Dragosani także zabrał się za zbieranie trofeów. Najbardziej zależało mu na skórach, jednak postanowił zebrać także kły i pazury, coby łowcy nie musieli tego zrobić. Krwi nie miał jak zabrać. Wyciągnął więc ostry sztylet i zabrał się do pracy. Jego ruchy były wręcz odbiciem działań Quinna, robionymi jednak szybciej. Wampirza krew ułatwiała pracę w nocy, precyzowała ruchy, wspomagała koncentrację. Jej demoniczne domieszki również robiły swoje. Wampir najpierw oskórował tarlessta. Wykonał odpowiednie nacięcie i potem systematycznie podcinał skórę aż do skutku. Odłożył ja na bok i zajął się pazurami i zębami. To poszło znacznie szybciej. Przypomniały mu się czasy kiedy uczył się tego z tą irytującą Nessą. Elfka do tej pory nie raczyła złożyć mu hołdu, co było karygodne! Po kilku minutach miał już zęby i pazury zwierzęcia. Zajął się więc drugim. Powtórzył działania. Nacięcie i podcinanie skóry, mozolne oddzielanie jej od ciała. Potem podważanie zębów i kłów. W tym ostatnim sporym ułatwieniem była jego siła.
- Dwa kolejne zrobione - powiedział.
Pozyskuję:
40 pazurów Tarlessta
10m2 skóry Tarlessta
20 kłów Tarlessta
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej