Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Test Kruka #40
DarkModders:
- Wydaje mi się, że z takim tempem to za szybko się tego nie dowiemy. - powiedział spoglądając na kompana z lekkim grymasem.
Nie było mu w smak wędrować pieszo taki kawał. Na dodatek nawet nie wiedział dokąd tak na prawde zmierzają. Co rusz rozglądał się za jakimś środkiem transportu, którym mogli by się wreszcie posłużyć. Nie ważne było czy będzie to "wolny" koń czy też jakaś wiejska furmanka. Chciał coś szybko złapać.
- A tak po za tym, to gdzie my w ogóle zmierzamy?
Mohamed Khaled:
- Niektórych rzeczy lepiej nie wyjaśniać listownie, ani przez ludzi - mruknął spoglądając na krzywiącego się Szeklana. - Choć oficjalnie nie istniejemy jest wiele grup w półświatku, które chciałby się nas pozbyć. Konkurencja. Czasami lepiej samemu wybrać się na miejsce zlecenia i tam wysłuchać dokładniejszych relacji.
Twoim oczom ukazał się wóz w połowie załadowany żywnością i środkami do życia. Reszta wyposażenia leżała nieopodal konia zaprzęgniętego do wspomnianej furmanki. Dojrzałeś także staruszka, który, - stety bądź nie - sam ładował to wszystko. Idealna okazja do pomocy, nieprawdaż? Ręka rękę ręką, czy jakoś tak.
- Niewielki dworek jakiegoś bogatszego obywatela. Po liście wnioskuje, że to weteran wojen, przynajmniej styl pisma na to wskazywał. Przy dobrych wiatrach trafimy za kilka godzin, odbierzemy zlecenie i odpoczniemy to wieczora.
DarkModders:
- Jak wiadomo, wszystko dookoła nas posiada uszy. Nie ważne czy jesteśmy w domu, czy też w lesie. Lepiej trzymać język za zębami. - dodał od siebie na stwierdzenie Mohameda.
Cały czas jednak spoglądał w stronę staruszka, który samotnie ładował wóz. A na brak roboty to on nie narzekał. Widać było gołym okiem, że jest mu strasznie z tym ciężko. Teraz jaszczur miał już wszystko czarno na białym. Za niewielką pomoc staruszek z pewnością zgodzi się na podwiezienie ich do włości tego bogatego obywatela Valfden. Na dodatek, uzbrojeni po zęby mogliby mu zapewnić bezpieczeństwo na szlaku.
- Weteran wojenny? - ożył jakby na moment. - Być może jakieś wojenne zatargi bądź zemsta. Zanosi się ciekawe zadanie. - dodał na sam koniec i machając na Mohameda ręką, ruszył w stronę staruszka.
Był stosunkowo blisko nich więc nie musieli daleko chodzić. Stęki i sapanie staruszka było już słychać z daleka.
- Niech pan się tak nie męczy z tym i usiądzie na moment. Pomożemy załadować wóz, szkoda sił i zdrowia. - zwrócił się do niego życzliwie wyciągając w jego kierunku dłoń.
Mohamed Khaled:
Staruszek spojrzał na ciebie życzliwym okiem, uśmiechnął się ukazując rząd nierównych, nieco pożółkłych zębów i westchnął z ulgą podając rękę.
- Dzięki Ci panocku, o dzięki! - uradowany głos mężczyzny nawet umarłym poprawiłby humor. No, gdyby nie byli umarli i odczuwali jakiekolwiek uczucia. Czy coś tam. - Bez was ruszyłbym dopiero za kilka godzin! A czas goni, panocku, goni! Żona w połogu, trza gnać na złamanie karku!
DarkModders:
Jaszczur serdecznie się uśmiechnął i wysłuchał uważnie to, co mówił do niego staruszek.
- Nie masz nam za co dziękować. Trzeba sobie pomagać. - oświadczył mężczyźnie i zakasając jedynu rękaw, bo drugi mu lekko luźno powiewał z wiadomych przyczyn, dodał.
- W takim wypadku musimy się spieszyć. Nie ma co żony w takim stanie samej zostawiać. - to powiedziawszy spojrzał na przyjaciela i zwrócił się do niego. - Dużo tego nie ma, uwiniemy się raz dwa.
Szybko zabrał się za pakowanie rzeczy, które leżały przed wozem staruszka. Uwijał się jak tylko najszybciej potrafił.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej