Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rodzinne interesy
Dragosani:
//Odlicz grzywny z karty postaci.
Kobieta spojrzała na Raymunda z wyższością. Chociaż przewyższała go nie tyle wzrostem, co masą. Skrzywiła się lekko, ale odpowiedziała.
- Nie znam takiej osoby jak Dobrymąć - odparła. - Ja osobiście służę w domu Ludwiga Brodymącia i istotnie poszukujemy ludzi do pracy... - Przyjrzała się uważniej mężczyźnie. - Trochę chuchro z ciebie, ale może i byś się nadał. Służyłeś kiedyś w czyimś domu?
Raymund:
- Ależ tak, Drobymąć, musiałem się przejęzyczyć - powiedział, bijąc się w pierś. Pewny był, że to było "Dobrymąć", od dobrego mącenia pewnie, czy czegoś tam innego.
- Tak, służyłem. U mości Krejzola Wielkokoka, zwanego Czarnym. Jeszcze w Myrtanie. Miał wielką posiadłość, więc było mnóstwo prac porządkowych, chociaż później pomagałem i w domu, aż byłem jego w pewnym sense człowiekiem "złotą rączką", potrafiącym załatwić wiele i wiele się dowiedzieć. Ale to już inna historia - uśmiechnął się na koniec.
220 - 5 = 215 grzywien.
//Czyli co? Grzywny, które wydałem, mam odpisać, ale grzywny które dostałem, mam ich nie dopisywać?
Dragosani:
//Dla naszej wspólnej wygody. Aż tak ci to przeszkadza?
Kobieta zmrużyła oczy, przypatrując się Raymundowi.
- Coś chyba łżesz - odparła. - To wcale nie brzmi na myrtańskie imię. Powiedzmy, że się nadasz. - Machnęła ręką. - Pan Brodymąć - powiedziała z naciskiem. - Obecnie jest w trakcie przeprowadzki do jego nowej willi za miastem. Poszukujemy przez to ludzi do pomocy w tym. Trzeba przetransportować wiele sprzętów, urządzić nowe domostwo, przygotować je pod wysokie oczekiwania mojego pana. Jeżeli odpowiada ci taki rodzaj pracy, zostaniesz zatrudniony.
Raymund:
- Jak najbardziej odpowiada - odparł Raymund, potwierdzając swoje słowa lekkim skinieniem głowy. Gdyby to był mężczyzna, tuż przed nim, to by pewnie uścisnął mu dłoń. Tymczasem jednak uznał, że lekkie skinięcie będzie jak najbardziej odpowiednie i wystarczy, by zaspokoić aktualne zapotrzebowanie na kulturę osobistą, wychowanie i wyuczone nawyki socjalno-społeczne.
- Czy mogę zapytać, o jakim wynagrodzeniu możemy mówić za wykonaną pracę? Zależnie oczywiście od rodzaju i jakości pracy. Lubię jednak widzieć, czego się mogę spodziewać.
Dragosani:
- Możesz zapytać - odpowiedziała łaskawie kobieta. Milczała przez chwilę, czekając na pytanie. Potem jednak zrozumiała o co chodzi i zarumieniła się lekko, zawstydzona. Leciutko, ot tyle tylko. - Yhm... - odchrząknęła. - Na początek będziesz dostawał dziesięć grzywien tygodniowo. Jak się spiszesz, stawka wzrośnie. Na czas pracy u nas dostaniesz zakwaterowanie oraz wyżywienie, więc o to martwić się nie musisz. I przede wszystkim zyskasz doświadczenie w pracy u tak szacownego pana. A doświadczenie jest najważniejsze, młody człowieku!
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej