Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Kazmir MacBrewmann:
- Melkior to elf zagadka. Niby jest oazą spokoju, miłym i dobrym elfem ale... potrafi też podejmować "kontrowersyjne moralnie decyzje". Na statku jest plus minus dwustu "ludzi". Jako kapitan nie pozwoli narazić ich bo jeden nie umie się opanować. Jeśli weźmie go, a sędzia odwali numer. To Melkior zostawi go orkom, zgodnie z wszelkim prawem. Wróci na statek i odpłynie. Powiedział.
Nawaar:
- Czyli sprawa tak czy siak się wyjaśni.
Mauren nie widział w tym nic złego, żeby poświęcić jednostkę zwłaszcza głupią, by uratować setki innych. Jednak wewnątrz sądził, że Warcisław się opamięta po wcześniejszych wrzaskach i oklepanych ryjach. Powinno to sprawić nieco więcej zamkniętej jadaczki podczas orkowych rytuałów. Nawaar będzie obserwował całe wydarzenia, bo to może być ciekawe z samego faktu jak inne rasy są religijne i oddane swym wierzeniom pomimo, upływu lat to zapewne będzie fascynujące przeżycie dla ciemnoskórego.
Narrator:
Jakiś czas później. Kilka dni. Można by policzyć ale Narratorowi się nie chce. No więc te kilka dni spokojnego rejsu sprawiły że Czarny Smok w końcu dotarł do północnego wybrzeża Varrok. Podobnego do Ketofańskiego w tym sensie że brakowało wielkich miast, mijali nadmorskie osady ale przypominały raczej małe warowne... wioski? Minęli coś w rodzaju strażnicy, powiewająca tam chorągiew wskazywała na Łamaczy Tarcz. Klan Ashoga. Późnym popołudniem zbliżali się do nadmorskiej osady Ur Goth. Osada leżała kawałek w głąb lądu. Galeon zaś przybijał do nadbrzeżnego "podgrodzia".
//Uwierzcie, to był jedyny sensowny obrazek "prymitywnej" osady jaki znalazłem ;[
Nawaar:
Pozostałe dni na okręcie przebiegły spokojnie. W końcu zaś nadszedł dzień, gdy zbliżyli się do Varrok. Kraina orków, która nie była zbyt okazale rozwinięta a to z powodu podziału na klany, jakby tak wszyscy się zjednoczyli i walczyli pod jednym sztandarem byliby niemal, nie do powstrzymania. Jednak tutaj tradycje górowały i szamani przewodnicy duchowi i wkrótce mauren będzie mieć okazję je poznać i był podekscytowany.
Ashog "Stalowa furia":
Ashog był ciekaw ilu z członków wyprawy widziało orczą samicę na oczy. Po za Varrok niemal ich nie było, kobiety mają siedzieć w domach. Rodzić dzieci i zajmować domem. Nie zaś latać po świecie w poszukiwaniu honoru i chwały. No dobrze... to zależy od klanu. Kapral oczywiście nie powie nikomu jak jest na prawdę, o ile ktoś nie spyta. Niech człowieki same wyciągają wnioski. Na pomoście czekało dziewięcu orków. Jeden z nich nosił płytowy nieco zaśniedziały pancerz, jego siwawą głowę zdobiła skromna metalowa korona. Gdy zeszli na ląd Ashog poprowadził drużynę, podszedł do tego w pancerzu. Spojrzeli na siebie i serdecznie uścisnęli sobie ręce chwytając się za przedramiona.
- Throm Ka! Powitał Ashoga i resztę.
- Throm Ka Klug! Odparł Bękart.
- Witajcie w Ur Goth. Jestem wódz Klug z Łamaczy Tarcz. Chodźcie, dziś ucztujemy! Bowiem Ashog dopełnił przysięgi i przywiódł potomka Aragorna. Macie fart, bo niewiele brakować a nie byłoby po co jechać. Dwa księżyce temu świątynie napadły Srebrne Księżyce. Omal nie wykraść Arsila.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej