Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Melkior Tacticus:
Więc czemu nie poszedł? Statek odpłynął szybko, wzbudzając plotki. Oj, rano cała cholerna Isgharska stolica będzie huczeć od plotek i szokujących wieści. Melkior czuł satysfakcję. Poszedł spać a wstał przed resztą. Zszedł pod pokład i podszedł do koi Warcisława, postawił na stoliku kubek z kawą, usiadł na stołku i poczekał aż człowiek się przebudzi.
- Przyniosłem ci kawe. Zrobiliśmy to. Wczoraj Bękarty Rashera dokonały... "ataku terrorystycznego". Jakby to nazwano gdyby nas złapano. Selim okazał się skurwysynem jakiego od lat nie dorwaliśmy. Handlował dziećmi, riobiąc z nimi... domyśl sie co. Uratowaliśmy sporą grupę, są na statku. Dowody na jego czyny zostały w jego rezydencji, w tej chwili ludzie sułtana powinni je znaleźć. Teraz muszę zająć się dwanaściorgiem dzieci.
Nawaar:
Nawaar w końcu nie wytrzymał i zszedł pod pokład, żeby się wyspać kiedy statek, odpłynął na bezpieczną odległość, bo jeszcze mogło dojść do potyczki z ludźmi sułtana. Ciemnoskóry miał czas dla siebie bez żadnych obowiązków dlatego, pościągał wszystkie bronie jakie miał, wyłożył się spokojnie i zasnął. Noc była pełna wrażeń i może dlatego nie miał snów. Mauren nawet przespał ranek skoro nie było potrzeby, by wstawać wcześniej dopiero koło południa wyłonił się na pokładzie z pełnym rynsztunkiem. Najważniejsze dla niego, że zrobił krok ku swojej własnej zemście i tak sobie, stojąc przy burcie westchnął.
- Pozostała wizyta u orków i koniec wojaży na jakiś czas.
Patrzył sobie beznamiętnie w stronę Isgharu.
Kazmir MacBrewmann:
Kazmir lubił dobrą walkę, problem w tym że zwykle walczyli z wrogiem idącym w ilość a nie jakość. W zasadzie tylko Inkwizycja sprawiła im problem, bardziej techniczny niż szkoleniowy ale jednak. Gdy padł rozkaz odwrotu krasnolud ostatni raz popatrzył na pobojowisko, i przypomniał sobie że komandor zostawił szczenię. Zabrał je nim wsiedli na slup i odpłynęli z balastem dwunastu gówniarzy. Uważał że elf ma za dobre serce. Na pokładzie Smoka od razu poszedł uwalić się na koję, w zbroi której nie ściągał w sumie... długo. Oczywiście że capił, jak większość załogi myjąca się aby aby. Rano gdy wstał wyszedł na pokład. - Jeszcze Myrtana, i jedno miejsce na Ignis Terra. Melkior wraca na Vrih, ja do Atusel, ale tylko na kilka dni. Biore załogę i wracam na Chatal. Powiedział gdy usłyszał słowa Nawaara. - Muszę się odkuć, w inny sposób niż piractwo.
Nawaar:
Mauren poczuł się nieco skonfundowany, że poza hordami orków zobaczy jeszcze królestwo ludzi i dzikie krainy. Wszystko wskazywało na to, że podróż będzie dość interesując zapewne z nowymi skandalami na czele. Właściwie nie mógł się doczekać, bo to zawsze jakaś okazja do dodatkowego zarobku kilku grzywien w niekoniecznie legalny sposób.
- No to jeszcze długa droga przed nami. Wiesz jakie sprawy mają tam do załatwienia? I jeżeli piractwo nie wchodzi w grę to co planujesz?
Zapytał z ciekawości a do tego, pociągnął rozmowę dalej.
Torstein Lothbrok:
Torstein nie spał po powrocie na statek. Nie miał nawet gdzie, gdyż łóżka były za małe na jego wielkie, czarne, łuskate cielsko. Nie mogąc spać zjadł coś, napił się i usnął w kuchni. Nad ranem zaś wstał i ziewając jak... smok rozglądnął się.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej