Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (96/109) > >>

Mirzak aep Rothgar:
- Jestem, co tak długo? Powiedział wstając zza burty slupa. - Pasażerowie? Spytał retorycznie, unosząc brew. - Wsiadać.

Narrator:
- Chwila. Nadal nie wiem kim jestescie, i czemu mam akurat wam zaufać.

Nawaar:
- Jestem Nawaar. Pochodzimy z Valfden taka wyspa daleko stąd. Tam jest zdecydowanie lepiej niż tu.
Powiedział prawdę, ale nie wiedział jakie konsekwencję będzie to mieć.
- To jak wchodzicie czy zostajecie tutaj? Na pewno zostaniecie sprzedani tak jak ty miałeś być niedługo.
Mauren nie powiedział, że w najgorszym przypadku zostaną uśmierceni, bo miało być bez świadków.

Melkior Tacticus:
Gdyby Melkior usłyszał myśli o mordowaniu dzieci "bo bez świadków" to chyba osobiście zabiłby Nawaara. Za samo pomyślenie o tym. Akurat przyszedł z resztą ekipy.
- Valfden tak? Magiczna kraina wiecznej szczęśliwości?
- Że co? Spytał zdejmując hełm, nie powinien. Ale dzieciaki docenią brak "smoczego łba", był straszniejszy niż paszcza Torsteina.
- Wasz kraj, opisywywany jest niczym bajkowa kraina bez problemów.
- O. To bzdura. Ale rozumiem obawy. Wiem co się tu działo, o sierocińcu i reszcie. Potraktuj to jako misję ratunkową. Jutro sierociniec zostanie zamknięty a dzieci oddane do sprawdzonych rodzin. Pomagam wam przez przypadek, to długa i skomplikowana sprawa. Was zabiore na Valfden, dam dom, opiekę, rodzinę. Ręczę za to nazwiskiem. Tak w ogóle jestem Melkior. I nie mamy czasu, robi się widno.
Młody nie odpowiedział werbalnie, zabrał wszystkich na slup. Było nieco tłoczno, ale odpłynęli w stronę gdzie cumował ich galeon. Godzinę później dotarli do portu i przeszli na Smoka. Owszem budząc podejrzenia i dziwne spojrzenia. Gdy tylko weszli na pokład galeonu elf wydał rozkaz.
 - Kurs na Varrok, odciąć cumy i odczepić kotwicę. Nie ma czasu na pierdoły.

Nawaar:
Wszyscy się zebrali, a nawet dzieci zostały przekonane. Dziwne, że widziały w Valfden utopijny kraj, ale chyba lepsze to niż zostać sprzedanym jako niewolnik bądź, zginąć od tak. Teraz mięli jakieś szanse w głębi duszy Nawaar je rozumiał, bo sam był w podobnej sytuacji będąc ściganym przez wujka. W końcu  każdy się zmieścił na łódce i mogli, popłynąć na galeon. W porcie nie mogli uniknąć wścibskich oczu ani komentarzy i ciemnoskóry miał przeczucie, że wszystko połączą w jedną całość, gdy tylko smok opuści port. Mauren musiał odpocząć chwilę, po tym wszystkim. Dlatego usiadł sobie na pokładzie obok jakieś beczki a najchętniej to, położyłby się spać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej