Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (95/109) > >>

Nawaar:
    Mauren wybiegł zaraz za Melkiorem mając w ręku włócznię. Ciemnoskóry rozpędził się trochę po czym, oddał rzut. Czarna włócznia została zamaskowana, przez nocną aurę, która panowała i trafiła bezbłędnie, przeszywając jednego z przeciwników. Grot wbił się w napierśnik, potem dosięgnął on skóry, by w końcu wylądować w brzuchu, przebijając organy. Człowiek zatrzymał się w miejscu, nie spodziewając się tego co go, spotkało. Odruchowo złapał za rękojeść broni maurena i osunął się na ziemię.
    Nawaar teraz ruszył do bezpośredniej konfrontacji, dobywając swoją katane. Ciemnoskóry ruszył na adwersarza, który sam trzymał miecz w ręku. Ciemnoskóry zaatakował z boku od lewej, starając się rozciąć przeciwnikowi brzuch. Ten jednak zdążył, zablokować atak kosztem swojej broni, która dosłownie pękła. Ciemnoskóry nie zamierzał, czekać tylko obrócił się, unosząc broń nad głową i zadał on cios z góry na dół, trafiając bezpośrednio ostrzem w głowę bandyty. Krew trysnęła z czaszki, zalewając twarz bandyty równocześnie, zabijając go na miejscu. Ciemnoskóry nie poprzestał na tym, tylko ruszył na następnego przeciwnika, który trzymał oba sztylety. Kruk musiał podejść do tego rozsądnie, bo przeciwnik był zdecydowanie szybszy od niego, także na początek zrobił serię uników, starając się wyczuć przeciwnika. Ciemnoskóry w końcu zadał pchnięcie, próbując trafić w gardło swego rywala, niestety ten zdążył zrobić unik. Mauren zaczekał na atak, który w końcu musiał nastąpić i stało się człowiek, ruszył na niego znów starając się, pchać i ciąć w ciało ciemnoskórego. Kruk znowu zrobił uniki i nawet kilka razy, zablokował atak kataną i nadszedł ten moment, kiedy wróg zrobił piruet, żeby trafić Nawaara w ramię, lecz w tym momencie, zrobił on unik i ponownie, pchnął ostrzem na gardło przeciwnika tym razem trafiając. Widocznie przeciwnik poczuł zmęczenie i źle dobrał odległość. Ostrze przebiło skórę gardła, wbijając się głęboko. Mauren cofnął się do tyłu, wyciągając ostrze broni z szyi dopiero wtedy krew trysła, pozbawiając kolejnego wroga życia.
    Ciemnoskóry wytarł katanę chowając ją, potem wypił miksturę chwilowej niewidzialności, znikając przeciwnikom z oczu. Teraz miał chwilę, żeby zabić kolejnych przeciwników. Dobył on szybko nóż w lewą dłoń prawą zaś, pozostawił pustą. Mauren nie umiał się skradać, także tylko rozpędził się na nieświadomych jeszcze przeciwników i najpierw, rzucił "Grzmotem" w czoło jednego z wrogów, przebijając jego czaszkę oraz mózg w tym momencie mikstura, przestała działać i ciemnoskóry ukazał swoją postać, aby następnie szybkich ruchem nadgarstka, wydobyć ukryte ostrze i wbijając je w brzuch zaskoczonego bandyty oraz, powalając go na ziemię. Rana była głęboka i zdolna unieszkodliwić go na dobre.
Nawaar schował ukryte ostrze i wrócił na pozycję, żeby ewentualnie wysłuchać nowych rozkazów.

5 x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta szturmują dom 

Tracę miksturę chwilowej niewidzialności.           

Ashog "Stalowa furia":
Ten mauren był dobry, nawet bardzo. Wróg postanowił uciekać. Ashog nie zamierzał dawać mu tej szansy i dopadł do dwóch uciekinierów. Pierwszego ciął po plecach tak że ten padł na ryj, przebił go mieczem i rozpędził się by po dogonieniu nabić go na miecz.

3x https://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta

Torstein Lothbrok:
Torstein, który patrolował okoliczny teren powrócił. Wylądował przed trzema pozostałymi uciekinierami, w rękach dzierżąc wielkie czarne toporzysku. Dracon uśmiechał się paskudnie, szczerząc białe jak śnieg kły. Zaatakował spanikowanych i przerażonych bandytów, którzy próbowali się bronić. Na pierwszego spadł grad potężnych ciosów, które po chwili, jak wykałaczkę, złamały miecz zbira. Połowa mosiężnej klingi poleciała hen daleko. Chwilę potem Torstein wyrżnął Jormungandem w tors przeciwnika, masakrując jego klatkę piersiową. Zaryczał przy tym, jak wściekły smok, którym był. Dopiero wtedy pozostała dwójka opamiętała się. Zaatakowali na raz. Wiking odbił oba cięcia mieczy uchwytem topora i przeszedł do kontrataku zręcznym półobrotem. Jeden ze zbirów o mały włos stracił łeb. Na nim skupił się Torstein. Ciął mocarnie znad głowy, poprawił od dołu, po skosie, po czym uderzył końcem trzonka w brzuch. Kątem oka wychwycił jak drugi chce go zaatakować z flanki. Ciął toporzyskiem po jego ręce, odrąbując mu całe przedramię, by zaraz potem zakończyć jego wrzaski rąbnięciem prosto w czaszkę. Topór utkwił tam, zaś Torstein przyjął cięcie miecza na opancerzony naramiennik. Chwilę potem złapał ogonem za rękę przeciwnika i szarpnął w dół. Ostatnim co zobaczył drań były wielkie szpony dracona atakujące jego gardło. Smok zatopił je tak głęboko, ze rozszarpał struny głosowe. Wszyscy skurwysyni byli martwi. Torstein zaś wyjął topór z czaszki. Oparł go o ramię.

Melkior Tacticus:
- Dobra robota, Nawaar wyprowadź dzieci tylnym wyjściem i zaprowadź na slup. Wracamy.

Nawaar:
Walka dobiegła końca, kiedy Torstein spadł z nieba niczym piorun, poskramiając trzech uciekinierów. Mauren widział popis dracona, ale i tak skomentował sytuację.
- Lepiej późno niż wcale Torstein.
Dopiero potem usłyszał polecenie Melkiora, ale przed tym wyszarpał włócznię z ciała bandyty na ostrzu i części rękojeści było trochę krwi, którą starł no i wziął również nóż, wbity w czaszkę drugiego przeciwnika. Teraz ruszył z powrotem do rezydencji, wołając dzieciaki.
- Dobra idziemy, zagrożenie minęło. Musiał to być konwój, który miał przyjechać po ciebie.
Zwrócił się do najstarszego, bo tylko z nim miał okazję pomówić więcej.
- Wszyscy za mną.
Powiedział jeszcze raz, żeby zdyscyplinować dzieci. Wszyscy ruszyli w dość zgranym szyku w stronę nabrzeża, gdzie stał mały zakotwiczony okręt z jednym brodaczem na pokładzie. Nawaar przeprowadził wszystkich, odezwał się dopiero gdy byli blisko łodzi.
- Mirzak jesteś?
Zawołał stojąc z gromadką milusińskich.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej