Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (83/109) > >>

Torstein Lothbrok:
Torstein przechadzał się po ulicach Nar Shartil. Jego kontrakt w Kompanii Handlowej Pancerny Wiewiór dobiegł niedawno  końca, to też wikingowi nie zostało nic do roboty, prócz chlania. Ale nawet to ostatnio mu się znudziło. Dodatkowo pieniądze z kontraktu kończyły się. Przynajmniej nikt go nie zaczepiał. Ba, całą ulicę miał dla siebie.
Klimat miasta, z resztą całego Ishgaru był nie dla niego. Przywykł do chłodu Aw Dradar, z którego pochodził, bądź już nawet do Valfdeńskiego Hemis, które rzadko było tak mroźne. W czasie spaceru zaszedł do portu, w którym lubił wąchać morską bryzę, czasem patrzyć na statki, żagle i bandery. Jego uwagę przykuł jeden statek. Znał go. Znał też załogę. W dodatku wlazł na niego spory oddział orków. Torstein wzbił się w powietrze, po czym poleciał w stronę statku, na jego pokładzie też gładko, lekko wylądował. Obok krasnoluda, którego znał, no i maurena.
- Cześć Kaziu, heja Nawaar - przywitał się. - Co tam u was panowie?

Nawaar:
Nawaar miał kontynuować rozmowę, ale nagle przyleciał do nich czarny smok.
- Mówiąc, o szopce i cyrku. Cześć Torstein.
Przywitał się z draconem, którego tylko chyba jego brakowało z całej kompani Melkiora, ale na pokładzie było tylu nerwowych osób, że jeszcze jedna, której może odjebać w każdej chwili chyba nie robiło różnicy? Wkrótce się wszyscy przekonają.
- Co porabiasz w Nar Shartil? Wątpię, żebyś przypadkiem się tutaj znalazł.
Zapytał, coby pociągnąć rozmowę dalej.

Kazmir MacBrewmann:
- Bogowie to jednak są zabawni, możesz całe życie gorliwie ich wyznawać a twe modły będą ignorowane, a tym czasem wystarczyło powiedzieć że oddam nerkę za Torsteina i ten spada z nieba półtorej godziny później. Witaj. Co u nas? Szykuje się napierdalanka, Nawaar opowie ci więcej bo ja dostaje kurwicy od czasu Ketofy...

Torstein Lothbrok:
- A no chyba przypadkiem - odrzekł Nawaroowi. - Byłem do niedawna na kontrakcie Kompanii Handlowej Pancerny Wiewiór. Kontrakt się skończył, kasa też, to się zacząłem nudzić i sobie zrobiłem schadzkę - dodał. - Hmmm... czyli aż tak słabe szanse, że potrzeba wam czarnego dracona? I co do chuja robią tutaj ci orkowie? I gdzie jest Melkior?

Kazmir MacBrewmann:
- Szanse som duże, ale tylko ty umiesz latać i widzisz po ciemku jednocześnie. Melkior polazł do biura Wiewióra by odzyskać tych orków. To jeńcy, piraci pojmani na morzu. I w ogóle... to skomplikowane.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej