Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Nawaar:
Mauren nie miał potrzeby zadawać dodatkowych pytań krasnoludowi. Wiadome było dla ciemnoskórego, że chodziło o Selima.
- Żeby obyło się to bez konsekwencji, to trzeba zrobić to po cichu. Dobrze wiesz co się stanie jak wpadniemy tam całą hałastrą, oby tylko go nie poniosło, bo to grozi wojną. Wiadomo, że będziemy pierwszymi podejrzanymi. Na razie jednak poczekajmy na plan.
Teraz i tak będą musieli czekać na elfa, aż załatwi swoje sprawy i żeby rozsądek do niego dotarł po drodze na okręt.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie takie rzeczy juz robiliśmy Nawaar. Odparł krasnolud, w tym samym czasie na pokład statku wchodził ktoś i piętnastu orków których wcześniej zabrał Selim. - No, jedna sprawa z głowy. Kazmir wydał jeszcze polecenie umieszczenia ich w brygu a potem zapalił fajkę.
Melkior Tacticus:
- Kto?
- Miejscowi szmaciarze, nie zadający pytań. Nie jestem zwolennikiem takich metod ale...
- Czasem trzeba się pobrudzić?
- Coś w tym stylu. Gdy już rozwiąże pan ten problem... wtedy będziemy mogli spokojnie donieść Sułtanowi i nawet zażądać rekompensaty.
- Tak myślałem, że jeszcze na tym zarobicie.
- Tylko dureń by nie skorzystał.
- Prawda. Melkior wstał. - Na mnie pora.
Nawaar:
- Pozwól, że przekonam się na własne oczy. Po prostu czegoś takiego nie widzę i jeszcze mamy sędziego na pokładzie.
Nie wiedział czy krasnolud mu odpowie co zrobią w sprawie sędziego, ale następne widoki jakie mięli okazję zobaczyć był powrót orków, których pojmali i, o których tak się wykłócali w kajucie kapitańskiej. Ktoś z boku mógł rzec, że dzieje się cyrk, ale mauren wiedział, o co chodzi w tym wszystkim.
- I właśnie na własne oczy widzimy siłę pieniądza.
Powiedział to uśmiechając się pod nosem.
Kazmir MacBrewmann:
- Tak, ciekawe ile ten cyrk kosztował. Ale! Lepsza szopka niż niepotrzebny rozlew krwi. Nie jesteśmy Bober Commando.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej