Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Nawaar:
Mauren podniósł brew, jakoby na poważnie chciał sprawdzić zdolności telepatyczne brodacza, ale nie zamierzał dopytywać skąd wie. Tak czy siak nic tu po nich Mustafa nie żyje i nic, nie zwróci mu żywota nawet zemsta, która koniec końców się dokona.
- Skoro tak mówisz to idziemy. W sukrus czy jakoś tak jak mawiają biali.
Nawaar wstał od pustego stołu i spokojnie zmierzał ku okrętowi razem z Domenikiem, nie spiesząc się zanadto wszak według krasnoluda zabawa ma się niedługo rozpocząć, tylko pytanie co miał przez to na myśli?
Domenik aep Zirgin:
- Nie chce wyrokować, ale czuj że poleci dzisiaj pare łbów. I może skończy sie przebudową portu. Minął ich pędzący niczym wiatr Melkior, a biegł do biura Kompani handlowej Pancerny Wiewiór. - Czy to nie był Melkior?
Nawaar:
Nawaar miałby mieszane uczucia przelewając krew swych braci, oby do tego nie doszło. Mauren chciał przelać krew tylko jednego człowieka ze swoich ziomków i jest to jego wuj, jednakże na razie nie mają co wyrokować i wierzyć w krasnoludzkie wróżenie z piany piwa. Szli tak sobie razem dopóki znajomy długouch, nie przeciął im drogi. Wyglądał na nieźle wkurwionego i to pewnie wizytą maurena i dywagacji nad prawem, które wszędzie było inne. Takie życie można, by rzec.
- Tak, ale wyglądał na nieźle wkurwionego. Chcesz iść pograć mu jeszcze na nerwach? Czy lepiej sobie odpuścić, bo nie chciałbym skończyć pod kilem.
Spytał się krasnoluda.
Domenik aep Zirgin:
- Hehe. Wole poczekać na statku, szedł do biura Pancernego Wiewióra. A to znaczy że jego wkurw osiąg poziom krytyczny. Bardziej myślę o tym co wymyślił sędzia...
Nawaar:
W tym byli zgodni, że woleli poczekać na statku. Domenik znał dłużej elfa jak i jego ojca, także tym razem jego słów można było być pewien, także zostawili elfa swoim sprawą, udając się dalej w stronę statku.
- A, co mógł takiego wymyślić? Jest człowiekiem krystalicznym, który widzi tylko paragrafy, jakby nieco wszedł w odcienie szarości wyszłoby mu to na lepiej, bo tak to tylko sobie nagromadzi wrogów oraz biedy. Jednak dla niego takie postępowanie jest właściwe i chyba nie ma żadnych argumentów, które mogłyby go przekonać, iż czasem lepiej odpuścić.
Takie zdanie miał na teraz, ale wyprawa oraz zaznajomienie się lepiej z tym człowiekiem może zmieni zdanie Nawaara.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej