Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Nawaar:
- A, no widzisz właściciel lokalu nie żyje. Został zamordowany, a chciałem sie z nim rozmówić. Jednak jak to mówią nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło.
Mauren nie zamierzał mówić całej prawdy póki co, bo wciąganie w takie sprawy postronnych może im również zaszkodzić. W każdym razie w życiu Nawaara będzie się wiele działo i to w najbliższym czasie. Teraz w sumie mogli dokończyć piwo i ewentualnie pozwiedzać.
- Będziesz miał ochotę pozwiedzać? Czy może wolisz wracać?
Ciemnoskóry nie wiedział czy krasnolud lubi wycieczki wszak za mało się znali.
Euthnoelfhijnd:
Warcisław nie wykonał polecenia Melkiora, lecz stojąc wyprostowany stanowczo, w stylu przemówienia publicznego, powiedział do Melkiora:
- Ja Ci nie grożę. Ja stosuję prawo. Ty je w tym momencie złamałeś. A jeżeli złamałeś prawo, to musisz ponieść konsekwencje, a ja jestem od tego, aby te konsekwencje wyegzekwować. Zawsze staram się stosować prawo i mam zamiar to robić do końca moich dni. Więc jeżeli chcesz mi zrobić cokolwiek, zrób to lepiej teraz, bo jak wrócimy na Valfden, to będzie za późno, gdyż ja w kwestiach prawnych ani siebie nie cofam, ani danego słowa. Słowo sędziego jest święte i nieodwołalne, chyba że przez majestat Jego Królewskiej Mości.
Po tych słowach zaczął czekać, czy i co Melkior mu odpowie, ale po chwili przyszła mu do głowy jeszcze jedna myśl, którą wypowiedział na głos:
- A co do żołnierzy sułtana, to tak - należało stawiać opór. Kiedy ktoś nas atakuje, stawiamy opór. A Ty w tym momencie stchórzyłeś.
Melkior Tacticus:
- Nie wywołam incydentu dyplomatycznego jebaną rzezią w biały kurwa dzień! Krzyczał szeptem. - Do jutra rana ci orkowie będą tu z powrotem. Powiedział i wyszedł, ze statku udał się tam gdzie chciał iść jeszcze przed idiotycznymi w tej sytuacji oskarżeniami. Do biura filii Kompani handlowej Pancerny Wiewiór. Jednej z największych kompani handlowych na Valfden. Jest silnie powiązana z rodziną Tacticus (bo jej szefową jest siostra Melkiora) Posiada własną flotę, oraz wynajmuje Bękarty Rashera jako prywatną armię. Ale Melkior potrzebował w tej chwili tylko ich pieniędzy, wpływów i danych wywiadu gospodarczego.
Kazmir MacBrewmann:
Daje sto grzywien że ich powrót załatwi w dwie - trzy godziny. Wiem gdzie polazł. Rzekł do sędziego, nie miał ochoty na ewentualny "incydent". - Chce tylko wiedzieć jedno, on na prawdę miał dać się aresztować? Siebie i sto siedemdziesiąt osób załogi? Selim sprzedałby nas w niewole, dobrze o tym wiesz.
Domenik aep Zirgin:
- Nie wiem, czuję w brodzie wibracje i zakłócenia w kontinuum czasoprzestrzennym. Mówiąc krótko i normalnie... przeczuwam że lepiej wracać na statek bo ominie nas zabawa. Powiedział patrząc w resztki piany od piwa, układające się jakoby w symbol Bękartów Rashera...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej