Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Melkior Tacticus:
- Aha. Odparł idąc w stronę kajuty. - Kurs na Nal Shartil. Pełne żagle. A Warcisławowi dajcie wiadro i mopa. Szukał mądrości i oświecenia, może czyszcząc pokład z mewiego gówna znajdzie chociaż mądrość. Zatrzymał się. - A gdyby protestował, zamknąć go w kubryku. I poszedł do kajuty. A do sędziego już szedł ktoś z sprzętem.
Domenik aep Zirgin:
- Poważnie, co tam się stało? Spytał zdziwiony, połowa załogi będąca w pobliżu też była zdumiona. Krasnolud patrzył na Nawaara z nadzieją że ten mu powie.
Nawaar:
Nawaar dojrzał spojrzenie Domenika, które było wielce pytające, co akurat wyrwało go z jego własnych myśli.
- Cóż wszystko szło dobrze dopóki, pan Warcisław nie oskarżał szamana turdaszyn o opętanie i niecne sztuczki, a że był uparty w swoich przekonaniach to dość solidnie oberwał od Melkiora i musieliśmy się szybko zwijać. Doprawdy nie sądziłem, że aż tak ich poniesie w sumie grunt, że nie doszło do otwartego konfliktu, bo nie wiele brakowało, ale chociaż elf nie wyszedł z pustymi rękami a informacjami.
Streścił przebieg rozmowy brodaczowi.
Euthnoelfhijnd:
- Stanie się, jak chcesz Melkiorze, ale najpierw wysłuchasz ode mnie jednej rzeczy. - zaczął stanowczo mówić Warcisław.
Nie patrząc, czy Melkior słucha, ale mając potrzebę powiedzenia prawdy, głośno, donośnie i pełen emocji powiedział:
- Jedyna scena, którą pamiętam z dzieciństwa w Myrtanie to fragment jednej z inwazji demonów m.in. na przygraniczy Tolgrund - moje rodzinne miasto. Byłem w domu, który skądinąd, kiedy wyjeżdżałem, był spaloną ruiną w centrum miasta, to tortury demona wobec mojej matki, który bawił się zadając jej coraz głębsze rany na całym ciele. W naszej chacie był wtedy mrok tak, jak w chacie wodza. W związku z tym nikt, ale to kurwa jebana mać, NIKT nie będzie mówił, że jakiekolwiek przecinanie skóry do krwi w mroku nie jest domeną demonów. Może i szaman był ofiarą wojny demonów, ale skoro dopuszcza takie rzeczy, to znaczy że stał się jednym z nich. A jeżeli to dla Ciebie norma, to mogę jedynie splunąć Ci w twarz! - ostatnie słowa Warcisław mówił drżącym głosem, mając łzy w oczach, a po zakończeniu monologu wypluł kawałek śliny w kierunku Melkiora.
Narrator:
Warcisławowi odpowiedziała tylko cisza. Przerywana piskiem mew, wiatrem i pluskiem fal rozbijających się o drewniany kadłub oraz odgłos opuszczanych żagli. Smutna historia sędziego nie zmieniała faktu że nie rozumiał on nadal wielu rzeczy. A bolesne wspomnienia zasłaniały mu zdrowy osąd.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej