Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Kazmir MacBrewmann:
- Jestem krasnoludem tępa dzido. Warknął trzymając się za nos, nie był złamany. Gdy Melkior obezwładnił Warcisława krasnolud trzymał kuszę wycelowaną w krnąbrnego członka załogi. - Nawet kurwa nie drgnij! Melkior zostawmy go w najbliższym porcie i wsadźmy na pierwszy statek na Valfden. Jak mu odpieprza widząc tanie sztuczki i rytuały to w Varrok wywoła jebaną wojnę!
Melkior Tacticus:
- Zamknij się bo zaraz i tobie przypierdole ale mieczem przez łeb! Niech szaman mówi, i każdy pójdzie w swoją stronę.
Hahaha! Żałosne. Ale ty elfie? Faktycznie jesteś trochę jak ojciec. Nie czytałem z krwi, nic nie zrobiłem. Szaman nie miałby autorytetu gdyby posiadał tylko wiedzę. Mistycyzm, czy sama otoczka mistycyzmu często uspokaja proste istoty, kiedy trzeba budzi strach. Szacunek. I tak dalej. Oczywiście, mogłem ot tak powiedzieć co wiem, skąd to wiem. Ale czy wtedy poznałbym jacy jesteście? Raczej nie. Był, w zasadzie jest, u nas inny elf. Powiedział że przybędziecie. Przewidział to że zapytacie w pierwszej lepszej osadzie. Nie wiem czy Fett żyje, nikt nie wie. Ale miał czworo dzieci. Jedno nie żyje. Od roku nie mam wieści od nowych Łowców z Doral. Niestety elfie. Przybyliście na próżno.
- Nie, nie na próżno. Dowiedziałem się nawet więcej niż chciałem. Wybaczcie że tak to się potoczyło. Bywajcie. Wychodzimy. Nie chciał wyjeżdżać. Ale tak było lepiej. Tego nie naprawi "przepraszam". Ani odesłanie prowokatora na statek. Wyszli wszyscy, i poszli w stronę łodzi.
- Merith tu jest. Powiedział do Nawaara. - Poznałem po kosturze, tylko on zawsze nosi drewniany z elfimi zdobieniami. Dlatego szaman tak mnie nazwał i dużo wiedział. Mówił być może oczywiste rzeczy. Wsiedli do łodzi.
Nawaar:
Stało się tak jak przewidział mauren nerwy, puściły poszczególnym członkom drużyny. Warcisław nadal napierał, obrażając gospodarzy o paktowanie z demonami, przez co wywołało agresje u Melkiora oraz Kazmira. Wszelakie grzeczne słowa już nie naprawią nadszarpniętej sytuacji i mądrym czynem było opuszczenie tego miejsca. Nawaar nic nie powiedział, tylko skierował się za resztą a wyszedł ostatni z wielkiej chaty, czując ogromne zażenowanie, bo mogli lepiej poznać obce zwyczaje a tak tylko mogli sobie wrogów narobić. Zbliżając się do szalupy Melkior, zagadał do ciemnoskórego, zrzucając nieco kurtynę na wydarzenia, które miały miejsce.
- Rozumiem, ale czemu nam on się ukazał?
O takich rzeczach lepiej rozmawiać póki temat gorący no i większość wiedziała już kto jaki ma charakter a to było dosyć ważne na kolejne odwiedziny w obcych krainach.
Melkior Tacticus:
- Merith oczekuje ode mnie przyspieszenia spraw związanych z Torreno. Tutejsi wiedzą więcej, ale przez KOGOŚ nic więcej nie wyciągnę.
Kazmir MacBrewmann:
- Oczekiwać to sobie morze, zwłaszcza po dzisiejszym dniu. Dobrze że masz Khaledów w Isgharze Melkior. Bardzo. Powiedział wiosłując.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej