Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Echa przeszłości III - Arsil

<< < (50/109) > >>

Ashog "Stalowa furia":
Ashog właściwie był niewidoczny przez większość podróży. Nie lubił zbędnych rozmów, a już na pewno nie tych o polityce. Był wojownikiem z krwi i kości, i bardziej obchodziło go bezpieczeństwo członków ekspedycji. I jego Wodza w Boju. Płynął z nimi, gdy wszyscy byli uuż na łodzi on zajęty był wiosłowaniem.

Melkior Tacticus:
Wioskę zbudowano na palach, raczej z obyczaju niż faktycznej potrzeby. Osiem chat z drewna i gliny. Proste drewniane molo rybackie. I komitet powitalny w postaci sześciu turdnaszan uzbrojonych w włócznie i odzianych w skóry czy tam łuski lwa morskiego. Nie reagowali gdy łódź dobiła do nabrzeża i gdy wysiedli z niej. Płazy nie wyglądały groźnie, raczej biednie. Gdyby doszło do starcia Valfdeńczycy nie mieliby problemu. Nie przyszli tu jednak walczyć, a tropić duchy. Ktoś mógłby powiedzieć że Melkior ciągnie za ogon kilka srok. Ale on po prostu korzysta z okazji by pomóc sobie w sprzątaniu po ojcu. Torreno był niebezpieczny. A teraz nadarzyła się okazja do zdobycia istotnej informacji. W końcu gdy stanęli na pomoście jeden z wojowników doń podszedł.
- Czego tu. Mówił wspólnym, ale przychodziło mu to z trudem, równie dobrze mógł być niezadowolony jak i mieć problem z wymową. Choć po dokładnym przyjrzeniu sie Melkior dostrzegł blizny i stare rany na twarzy wojownika.
- Jestem Melkior Tacticus, przybywam z Valfden. Jestem wraz z załogą drodze do Varrok, sprawy związane z przodkami, honorem i porządkowaniem pewnych spraw. W Ketofie zaś szukam informacji. O Łowcach Głów. Gdy padły ostatnie słowa czterech młodych turdnaszan zadrżało. Ze strachu? Ekscytacji?
- Przeżyłem wojna, czystki, niewola. Klug wiela widział. Ale elf, krasnolud, dwa ludzie i ork pytający i szukający o nasze tradycje? Nie. Wydał z siebie dziwne dźwięki, turdnaszański język zapewne czy tam dialekt. Wojownicy odeszli. - - Za mną do wodza. On i szaman móc pomóc.

Nawaar:
Mauren patrzył na brzeg, do którego się zbliżali. Miejscowi nie reagowali agresją znaczyć to mogło, że na pierwszy rzut oka musieli mieć do czynienia z przyjezdnymi albo, nie bali się po prostu. Dopiero po dobiciu do brzegu ciemnoskóry zobaczył pełen obraz wioski, który nie imponował mu, jakby był jednym z nich mógłby mieć inne zdanie i na pewno mógł stwierdzić, iż miejscowi nie byli agresywni, bo nie stanowili żadnego zagrożenia dla valfdeńczyków. W każdym razie po wymienieniu uprzejmości, zostali skierowani do wodza wioski i szamana. Nawaar milczał choć miał kilka pytań, które przez miejscowych mogłyby być brane za rasistowskie. Dlatego dla dobra sprawy milczał i szedł za resztą do największej z chat jak mniemał.

Euthnoelfhijnd:
- To jest jakieś samodzielne plemię czy część większego państwa? Wiesz coś na ten temat Melkiorze? - Warcisław, idąc z pozostałymi do wodza i szamana, zwrócił się do Melkiora. Był ciekawy kultury politycznej i systemu prawnego dziwnych tubylców.

Melkior Tacticus:
- Nie mam pojęcia. Powszechnie to się uznaje za państwo. Nie znam ich obyczajów, praw, nic nie wiem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej