Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Echa przeszłości III - Arsil
Narrator:
Nazajutrz. Trzynasty dzień Hemis Roku Pańskiego Trzydziestego czwartego Trzeciej Ery. Lub po prostu Piątek. Po śniadaniu. Wybrzeże Ketofy nie było tym czego się mogła spodziewać większość załogi. Upadek Asteroidy zrobił z klimatu kontynentu potwora godnego Otchłani. W tej części klimat był raczej podobny temu na Valfden. Niestety bagien i moczar w sumie tu nie było. Wypatrywano miasta. Ale po kilkudziesięciu milach morskich wypatrzono tylko skromną wioskę rybacką...
Melkior Tacticus:
//Gdyby ktoś coś, opieram się na tym co jest na wiki. A jest trochę niedopowiedzeń :(
- Wciągnąć żagle i rzucić kotwy. Wydał polecenie gdy znaleźli się dość blisko wybrzeża. Obserwował ląd przez lunetę, widział małe zamieszanie. - Cóż, chyba się nas wystraszyli, nie dziwię się. Kazmir szalupa. Kto płynie ze mną?
Kazmir MacBrewmann:
- Tak jest. Ja płynę. Odpowiedział i wraz z innym członkiem załogi zaczęli spuszczać szalupę na wodę. Potem zejdą do niej po drabince sznurowej.
Euthnoelfhijnd:
Warcisław w okresie wyprawy do Torgonu był praktycznie nieobecny. Zasadniczo wolał przemilczać takie kwestie, bo świadczyły o jego ewidentnej słabości, ale bał się krasnoludów. Krasnoludy to lud robotniczy, który z jednej strony znany jest z solidnej pracy cechowo-przemysłowej, ale z drugiej nie rzadko odwołuje się do alkoholu i przemocy. Rozstrzyganie sporów przez alkohol i przemoc to nie był świat Warcisława - nie odnajdywał się w takim sposobie argumentacji. Na jego szczęście, również pozostali uczestnicy wyprawy uznali, że nasze cele i pozycja społeczna na Valfden wykluczają bliższe kontakty z krasnoludami na ich ojczystej ziemi, w związku z czym nic nie stracił, zachowując bierność w Torgun. Co najwyżej, intrygowało go prawo spadkowe, o którym mówił Kazmir, w tym zagadnienie przedawnienia wezwania, które to pojęcie nie było mu znane z kultury prawnej Valfden. Uznał jednak, że pytanie się o takie rzeczy Kazmira to duże ryzyko, bo nie umie wyczuć jego humoru.
Ketofa to jednak zupełnie inny świat. To świat dzikiej natury - miejsce, w którym zastana cywilizacja Valfden, niekiedy zbytnio przekonana o swojej wyższości, zetnie się z podstawowymi prawami natury, które stosuje lokalny lud - starając się odrodzić po faktycznej zbrodni ludobójstwa i czystce etnicznej, jakiej dopuściły w Ketofie się wojska Ardenos. Tutaj przedstawiciele cywilizacji intelektu prawdziwie miłujący rozum mogli być jednocześnie nauczycielami i uczniami - uczącymi o możliwościach wykorzystania rozumu, ale i szukającym zapomnianych prawd w mądrości ludowej będącej prostą adaptacją praw natury w procesie rozumowania. Warcisław natomiast miał wielką ochotę uczyć o prawie i zgłębiać prawo. Uznał zatem, że warto się wybrać do Ketofy.
- Płynę z wami. - szybko zwrócił się do Melkiora i Kazmira, odpowiadając na swoje wewnętrzne rozważania.
Nawaar:
Mauren wyszedł z podpokładu, żeby udać się na spoczynek. Jednak zanim poszedł spać, sprawdził ekwipunek, bo sól zawarta w powietrzu mogła nieco stępić ostrza. Dlatego wziął ostrzałkę i z największą starannością, naostrzył każdą z broni. Zajęło to trochę, także po wykonaniu zadania położył się spać. Rankiem wstał ze wszystkim a był to piątek, niektórzy powiedzieliby, iż pechowy. Mauren w to jednak nie wierzył i gdy padła decyzja kto płynie do wioski rybackiej to zgłosiło się kilku chętnych. Nawaar się nie odzywał tylko po prostu, zszedł po drabinie do szalupy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej