Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Przeprawa łowcy - Kenneth
Kenneth:
Kenneth odetchnął. A więc to koniec. Będzie musiał poważnie się rozmówić z Rowanem w sprawie tej iluzji. No nic. Zdjął cięciwę z górnego ramienia łuku i położył obok. Usiadł do niedźwiedzia z prawą zabrał się do roboty. Najpierw oskórował zwierzaka. Następnie zabrał się za kły, a w ostatniej kolejności pazury. Owinął kły i zęby ciasno w skórę uważając by jej nie podziurawić, a cały rulon wziął na drogę pod pachę. Niestety zwykłe żelazne strzały nie nadawały się do dalszego użytku.
Po wszystkim Kenneth zarzucił prostu już łuk na ramię i wyszedł z groty za Rowanem.
//Bilans po wszystkim:
+16 pazurów niedźwiedzia
+5m2 skóry niedźwiedzia
+4 kły niedźwiedzia
30-3=27 strzał żelaznych
Rowan:
Niedźwiedź został sprawiony, na ziemi pozostały jedynie nic nie warte szczątki. Na zewnątrz, nieopodal wejścia do jaskini, siedział Rowan. Dookoła niego biegał widmowy lisek, którego widziałeś już wcześniej. Elf zdawał się ze zwierzakiem bawić, co chwile bowiem unosił i opuszczał rękę, nadając rytm biegu zwierzęcia.
Kenneth:
Widząc Rowana bawiącego się z liskiem-iluzją Kennethowi niemal opadły ręce. Opadłyby gdyby nie trzymał w nich łuku i łupu.
- a więc to ty.
I wtedy do niego dotarło
- Umiesz przywiązywać umarłych do ziemi?
Kenneth starał się mówić spokojnie. Ale z trudem panował nad nerwami. Powstrzymywanie ducha przed wejdściem o domu przodków to niewybaczalna zbrodnia. Kiedy orkowi szamani łapali nekromantę który dokonywał takiej zbrodni przywiązywali go do słupa na leżąco twarzą do ziemi i na zmianę spalali go powoli od nóg do góry i leczyli tak długo aż rozum nekromanty rozpadał się z bólu i uznawali że nekromanta nie jest w stanie w pełni rozumieć ból który otrzymuje. Wtedy unicestwiali jego dusze potężną czarną magią. Nawet szamani nie byli tak okrutni by związać dusze na ziemi. Jedyne co powstrzymało Kennetha od natychmiastowego ataku to fakt że liszachowywał sieę jakby był szczęśliwy. Duszę diesię zmusić do wielu rzeczy. Ale nie do szczęścia.
- o co tu chodzi?
Spytał gdy był już pewny że pytanie nie zabrzmi jak warknięcie.
Rowan:
- Nie, nie umiem - zaśmiał się Rowan - Nie wiem w co wierzy twój lud, ale widzę w twoim spojrzenu że nei podoba ci się to co widzisz. Dlaczego? Jednym z darów naszej bogini jest głębszy kontakt z istotami żyjącymi. Potrafimy wniknąć w ich umysł, a dalej wołać do ich duchów i przywiązywać do siebie. Zazwyczaj czyni się to z najpotężniejszymi duchami jakie chodzą po tej wyspie. Czynią to jednak z własnej woli. Nie jestem tyranem, niewolniczym nadzorcą, który pęta bogini ducha winne stworzenia. Choć przyznaję że wymaga to często użycia siły. Dziką, wypaczoną odmianą takiego ducha był niedźwiedź z którym walczyłeś. Napotkałem go niedawno i został wypaczony przez Plagę. Wkrótce poznasz co to dokładnie jest, wiedz jednak że to choroba trawiąca puszczę, która potrafi skorumpować nawet ducha. Dlatego wysłałem lisa - wskazał na swojego widmowego towarzysza - By skierował cię do środka w najkorzystniejszym momencie. Dzikie, szalone duchy to nie przelewki. Poradziłeś sobie jednak, gratuluję.
Kenneth:
Kenneth warknął. Nie podobał mu się mentorski ton z jakim odnosił się do niego Rowan. Odetchnął jednak. A więc to nie nekromancja. A przynajmniej eie taka forma którą znał z dzieciństwa. Musiał dowiedzieć seę o tym więcej i wtedy zdecyduje czy nie znaleźć wszystkich wyznawców tej "bogini" i ukarać za te występki. Na razie jednak potrzebował dowiedzieć się tyle ile było możliwe.
historia za historię elfie
Zaczął ork
- opowiem Ci historię moich przodków. Wtedy zrozumiesz moją reakcję na związanego ducha.
I zaczął opowiadać. O Beliarze który jeszcze przed pierwszą wojną bogów wybrał ich na rasę swoich sług. O legionach ciał bez dusz oraz dusz bez ciał które mroczni magowie czarnego Boga pchali w awangardzie swoich armii. Opowiedział mu o krushak i przeklętych szamanach którzy sprzedali swe dusze dla demona który obiecywał im wolność od beliara tak naprawdę będąc kolejnym z jego sług. W końcu Opowiedział o pszodkach. I o tym że każdy godny wojownik otrzymuje wsparcie od swoich, również godnych przodków. Nie musiał tłumaczyć dlaczego pozbawienie kogoś możliwości spoglądania i wspierania swoich potomków jest zbrodnią. Na końcu dodał
najpotężniejsi z naszych szamanów potrafią manifestować dusze i korzystać z ich pomocy. To dlatego według niektórych jeden osrkowy arcyszaman jest wart tuzina ludzkich czarodziei. Te dusze nie są jednak w żaden sposób związane. Mogą odejść w każdej chwili. A nawet ukarać szamana za niehonorowe zachowanie. Włącznie z karąśmierci .
Odetchnął skończywszy odpowiedź i spojrzał na Lisa szukając jakiegokolwiek śladu cierpienia. Spojrzał na Rowana.
a teraz ty opowiedz mi o swojej bogini. Wytłumacz dlaczego pozwalając wam korzystać z dusz nie jest gorsza od beliara i jego nekromantów. I opowiedz o tej pladze. Jeśli naprawdę może sięgnąć dusz, to świętym obowiązkiem każdego prawowiernego orka jest to powstrzymać. Każda dusza która nie dostanie się do domu przodków to niewybaczalna strata dla wszystkich przyszłych pokoleń
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej