Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Uwolnić krucze skrzydła

<< < (2/52) > >>

Samir:
- To nawet ja wiem więcej o wampiryzmie - powiedział z uśmieszkiem Samir i złapał lejce swojego konia, prowadząc go do furgonu. Sprawnie zaprzęgł rumaka do wozu, stwierdzając że nie będzie męczył się w siodle, skoro wampir zapewnił pojazd. A i jego rumak nie będzie aż tak obciążony - Ale to dobrze, że nasz podły świat nie odarł cie jeszcze z tej niewinności. To urocze w pewien sposób.

Dragosani:
Imago z beczek wyczuł zapach, który przywodził mu na myśl morze. Zdecydowanie nie była to krew. Dragosani westchnął.
- I właśnie przez takich jak on mamy teraz plagę zdziczałych wampirów na północy - skomentował. - Brak odpowiedzialności, chaotyczne działania i przemienianie ludzi bez przemyślenia tego. Dobrze byłoby go wytropić i... porozmawiać z nim. No ale skoro nie znasz nawet jego imienia, to raczej mało możliwe. - Gdy Samir wskoczył na wóz, Drago szarpnął lekko lejcami, dając swojemu wiernemu rumakowi znak (i tej szkapie Samira), aby ruszył.
- Idealizm czy nie, nie ma to znaczenia. Liczy się tylko porządek. To najlepsza broń przeciwko chaosowi. Więc tak, mogę ci wskazać drogę, abyś nie wpadł pod wpływ ciemności. Umiejętności o których mówisz są prawdą. Chociaż to akurat dość proste sztuczki. Potem w nocy zatrzymamy się na chwilę, aby konie odpoczęły, to wtedy napoimy cię krwią i spróbujemy nieco cię podszkolić. Wziąłeś kuszę, Samir? - na koniec zwrócił się do maurena.

Samir:
Po wskoczeniu na wóz mauren rozsiadł się wygodnie. zapatrzony w korony drzew gdzieś w oddali. Pozornie oddalony, wydawało się że nie zważa na to co mówią jego kompani, zabójca słuchał jednak uważnie. Przyzwyczaił się do pozorowania wiedzy większej niż posiadał, jednak jego znajomość wampiryzmu nie była tak duża jak sam by tego chciał. Dlatego słuchał z uwagą, choć to co akurat teraz mówił król było raczej podstawami.
- Oczywiście, nawet dwie - powiedział, ściągając z pleców elanoiską kuszę. Pokazał ją Dragosaniemu - Nie ma takiego kopa jak zwykła, ale mogę wystrzelić trzy bełty naraz. Przydaje się. Nie mam niestety srebrnych bełtów, bo okazało się że wszyscy łuczarze nagle wyjechali z miasta. Druga, zwykła valfdeńska jest przy siodle, zakryta kocem - wskazał na swojego rumaka, gdzie istotnie przy siodle widać było juki i przytroczony kołczan pełen strzał. Kusza, zgodnie ze słowami maurena, była zakryta przed oczami postronnych obserwatorów.

Imago:
- Brzmi jak plan- Imago odrzekł królowi na propozycję przeszkolenia. Miał tylko nadzieję, że nie zaczną od razu w niego strzelać z kuszy. Postanowił, że jak już trochę się poduczy, to spróbuje znaleźć wampira, który go przemienił. Sam by z nim chętnie pogadał. Samir ciekawe miał kusze. Na jednej z nich, elanoiskiej dostrzegł jakieś oznaczenia.- Te oznakowania to od łuczarza? - spytał.

Dragosani:
Wóz wyjechał na trakt. Ciągnięty był teraz przez dwa konie, więc Drago musiał bardzo uważać, aby nie przeszarżować z taką mocą pojazdu. Bezpieczeństwo na traktach było drogie jego sercu, więc nie zamierzał narażać innych podróżnych. Nie, żeby ktoś był w tej chwili na trakcie, ale przezorny zawsze zabezpieczony!
- Elanoiska. - Dragosani poznał rodzaj kuszy po specyficznym mechanizmie. I opisie samego Samira. - Wredna rzecz. Szczególnie, gdy kusznik nie jest ofermą.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej