Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Potrzymaj mi piwo - Czyli samobójcza zapewne misja na Ignis Terra
Kazmir MacBrewmann:
- Ani ja, dobra. Kurs na osade. Dobijamy, najwyżej przeprowadzimy agresywne negocjacje. W naszum stylu.
Mirzak aep Rothgar:
- Wolałbym jednk by było to miłe muejsce gdzie można odpicząć obok jakiej panienki... Burknął pod nosem zmieniając kurs skrzypiącej łajby.
DarkModders:
- Założe się, że i o panienki tam nie będzie trudno. - oświadczył Mirzakowi wpatrując się uważnie w stronę osady, do której zmierzali. Ciekawiła go chorągiewka, którą wywiesili na jednej z wież. Miał mieszane uczucia ale wypadało sprawdzić to miejsce. Po to też tutaj przypłynęli.
Egbert:
Egbert zawczasu sprawdził czy jego miecz gładko wychodzi z pochwy i poprawił pas. Później ściągnął z pleców aema i, tak zapobiegawczo, załadował broń trzema pociskami. Nie zamierzał do nikogo strzelać jeśli nie otrzyma takiego rozkazu, ale coś u podpowiadało, że takowe polecenie może wkrótce paść. Wolał dmuchać na zimne, piraci znani byli ze swojej nieprzewidywalności. Statek zbliżał się do osady.
-Kto obiera sobie węża za herb?- Zamarudził pod nosem. -W sensie, po co komu pełzający gad, kiedy do wyboru są lwy, niedźwiedzie, smoki i inne mantikory.
Toruviel:
- Bo wąż jest lepszym zabójcą niż taka mantykora, czy lew - mruknęła elfka, która przyglądała się całej tej sytuacji z tyłu, nie ingerując. Nie jej łajba, nie jej ludzie. Jedynie pieniądze jej, jak już zajmie się czymś. - Jedno ukąszenie i po człowieku. No chyba, że na herbie jest pyton. Ale one też mają swoją grację.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej