Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Ostateczna zemsta!
DarkModders:
Był zbyt skupiony na oglądaniu okrętów więc sporo rzeczy umknęło jego oczom. Krążył przez dobry moment po przystaniu, co jakiś czas próbując uniknąć nieprzyjemnych starć z butelkami i nabojami. Kilka już zdążyło przefrunąć nad jego głową jak stado gołębi albo srok. Cholera wie, jak to poetycko określić. Walnęło by się fraszke ale coś nie za śmieszna by wyszła. Mniejsza z tym.
Wreszcie swe kroki skierował w stronę karczmy, do której zamierzał wejść i może coś zjeść. Wtem, siwa głowa mignęła mu przed oczami wtapiając się w tłum piratów by ostatecznie zniknąć w czeluściach karczmy.
- Czy ja skądś nie kojarze tego siwego łba? Nie, nie możliwe. - mówił do siebie mierząc wzrokiem przechodnia. Przystanął. - Sprawdze, tak dla ciekawości.
To powiedziawszy wkroczył do karczmy.
Narrator:
Wewnątrz panuje totalny rozgardiasz. Niektórzy się biją i tłuką butelki, inni siłują na ręce, jeszcze inni grają w karty, pykając drewniane fajki. Kobiety, które sporadycznie przewijają się przez karczmę są oblegane przez tłumy jurnych żeglarzy. Wszystkich ich łączy jedna rzecz - spora dawka alkoholu we krwi. Po lewej widzisz schody prowadzące na piętro. Nie umyka ci, że prawdopodobnie można wynająć tutaj nocleg. Przy jednym ze stołów pił siwobrody.
DarkModders:
Jaszczur powoli wkroczył do wnętrza karczmy. To, co tam zastał, sprawiło, że już go w życiu nic bardziej nie zaskoczy. Na środku sali tłukło się kilku facetów. Prawdziwa jadka. W ruch szły nie tylko butelki ale także szable i miernej jakości miecze. Nie wszyscy piraci spali na forsie tak jak gubernator Garugi.
Po prawej stronie, blisko baru, kilku jurnych żeglarzy próbowało namowić biedną kobiete, do prostytucji. No cóż, wyglądała dość niewinnie ale czy aby na pewno? Tutaj nie przypływały dworskie damy z Valfden tylko kawał pirackiej suczy, która potrafi nie jednego faceta ukrócić z ptaszyny.
- No, i to jest raj na ziemi! - prawie zakrzyknął rozkładając swą jedyną rękę. Wtem coś zakłóciło jego zachwyt. Przy jednym ze stolików siedział znany mu dowódca - w swej osobie Siwobrody. Widząc go porzucił wszystkie swoje dotychaczasowe plany i podszedł do jego stolika. Ten nawet nie zauważył jaszczura. Tak ochoczo konsumował złocisty napój.
- No kurwa twoja mać w te i na zad! To ja cie szukam kilka dobrych tygodni a ty rozbijasz się na Garudze? Gdzie raporty?
Siwobrody:
- A niech mnie kule biją! Sam baron, w swej jedynej osobie! Co tutaj waszmościu robisz? - spytał ślamazarnie podnosząc się z krzesła. Chciał uścisnąć dłoń jaazczura jednak ten zalał go falą pytań. Usiadł więc lekko zmieszany i zatapiając swón wzrok w piwie odpowiedział mu.
- A myślisz, że co ja kurwa robiłem przez najbliższy miesiąc? Obserwowałem tych najeźdźców z Ignis Terra, zatopiliśmy nawet ich kilka okrętów. Gdyby nie sztorm i brak pożywienia, już dawno odpoczywałbym w Certuzie z oddziałem. Za to, mam sporo ciekawych informacji.
DarkModders:
- No to zamieniam się w słuch. Mów, czego się dowiedziałeś. - oznajmił mu oczekując na dalszy ciąg wywodów starego pirata. Oczekiwał, że ma mu coś ważnego do powiedzenia.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej