Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Odzyskując wpływy - podgrodzie

<< < (8/23) > >>

Reed:
Zakrwawiony i zapluty zbój próbował raz za razem wyrzęzić coś z siebie, ale po chwili opadł na ziemię i jak gdyby na moment zemdlał. Trzeźwiący kop od ciebie szybko go postawił na nogi i bandzior spojrzał ci w oczy, próbując zogniskować spojrzenie.
- Magazyn... daleko od murów. Dawny skład armii. Tam jest reszta... - wycharczał i rozkaszlał się krwią, a po chwili zaczął się nią dławić.

Imago:
Imago odsłonił usta, zsuwając arafatkę. Wgryzł się w szyję zbira i napił porządnej ilości krwi. Osocze dało mu moc, dało siłę. Dało uczucie nieśmiertelności, bycia niepokonanym. Było najlepszym trunkiem, w dodatku nie siadającym na łeb, nie atakującym zdrowych zmysłów, równowagi, czy możliwości mówienia. Wszelkie siniaki zniknęły. Rana pod okiem także całkowicie się zasklepiła. Imago pozwolił mężczyźnie w spokoju skonać, dla pewności przebijając jego pierś sztyletem. Zasłonił się na powrót arafatką. Przeszukał go w poszukiwaniu zarówno kosztowności i pieniędzy, jak i czegoś użytecznego w misji. To samo zrobił z resztą. Pozbierał też noże.
Następnie udał się do kobiety. Przykucnął przy niej.
– Odwiążę cię i odknebluję, ale masz być spokojna – powiedział ostrym, nieprzyjemnym głosem. – Nie jestem tu, aby cię skrzywdzić. Wiesz coś może o magazynie? Takim daleko od murów, miał być  kiedyś dawnym składem armii – odkneblował niewiastę.

Reed:
Kobieta, gdy tylko wyciągnąłeś jej knebel z ust wierzgnęła i wydarła się dziko, przeraźliwie.
- Matko zartacia, morderca! Zbój! POMOCY! - darła się jak opętana. Po chwili ochłonęła i popatrzyła na ciebie przytomniej - Wynoś się odmieńcze, morderco! Nic nie nie wiem o żadnych magazynach!

Imago:
– Uratowałem ci dom i majątek, pewnie też życie. Jemu też, kobieto –  zakneblował ją z powrotem. Powstał. – W nagrodę, sama się oswobodzisz. Możesz rozpowiadać, że Nietoperz zamordował te ścierwa. I że pozbędzie się każdego, kto zagraża uczciwym ludziom. – dodał, po czym z furkotem płaszcza i szaty wyszedł przez okno. Pieprzona wdzięczność. Pomyślał. Zaczął rozmyślać, nad tym, gdzie lepiej się udać. Po wskazówkę do Jalcyna, czy samemu poszukać? Po chwili namysłu wybrał drugą opcję. Udał się daleko od murów, jak zbój powiedział. Znów nasłuchiwał, a przy tym rozglądał się za czymś, co mogłoby być takim magazynem, o jakim mówił jego niedawny jeniec.

Reed:
Niestety podgrodzie nocą wyglądało beznadziejnie nijako i nieciekawie. Nawet mimo niedawnego napicia się krwi, z czym wiązały się wyostrzone zmysły, nie widziałeś ani nie słyszałeś nic co mogłoby cię naprowadzić na trop magazynu. Była zato kakofonia innych dźwięków, jak chrapiący mąż, kurwiąca pod nosem żona, głośno kochająca się zakochana para czy płaczące dziecko.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej