Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wkurwiony mag
Melkior Tacticus:
Swąd drażnił jego nozdrza, a wrzaski uszy. - Ta lawa nie powinna wpaść do piwnicy? Zadał może i głupie pytanie. - Co teraz, ci na dole nas wystrzelają. Ci z góry pewnie już go słyszeli i zara tu pewnie będą. Przydałoby się wsparcie. Popatrzył na trupy, szkoda by tak się marnowały.
Isentor:
- Zajmę się tymi na dole, wy ubezpieczajcie tyły. Jedyne zejście jakie tu prowadzi wiedzie przez te schody - wskazał. Będziecie ich mieć jak na dłoni. - Być może warto wezwać przynajmniej jednego kusznika na wsparcie.
Melkior Tacticus:
- Rozkaz. Elf wyszedł na zewnątrz, gwizdnął dwa razy udając jakiegoś upośledzonego ptaka. Gwizdając pokazał gestem że potrzebują jednego z strzelców. Wszedł do środka, ustawił się tak by nie zarobić bełtem od schodzących z góry. Zasłonił się tarczą.
Kazmir MacBrewmann:
- Zostań Egbert. Wydał polecenie, tam potrzebny był profesjonalista. Jak dobrze że zabrał elanoiski automat. Wstał z ziemi, szybko pobiegł do karczmy uważając w środku na lawę (albo zastygłe coś). Oraz by nie wdepnąć w trupa. Dobył naładowaną kuszę, przewrócił stół i zajął pozycję za nim. Byli gotowi.
Egbert:
Kazmir chyba zapomniał, że na ostatniej wyprawie do Zartykanu komandor zdegradował go to szeregowego. Obaj z Egbertem mieli więc ten sam stopień. Także, chociaż najemnik lubił i szanował krasnoluda, nie czuł się zobowiązany do słuchania jego rozkazów i wykonywania poleceń. Tym bardziej, że Melkior nie sprecyzował ilu kuszników ma wejść do środka. Egbert mocniej uchwycił więc swoją załadowaną przed chwilą kuszę i podążył za krasnoludem do gospody. Czuł, że przyda się tam dużo bardziej niż na zewnątrz. Podobnie jak Kazmir, przewrócił jeden ze stołów i przykucnął za nim wykorzystując go jako osłonę. Mężczyzna bez słowa wycelował w schody czekając na pojawienie się przeciwników.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej