Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Braterska pomoc
Narrator:
Splunął ci w twarz.
Zaidaan:
Starł ślinę z twarzy i mimo początkowego obrzydzenia, uśmiechnął się i wstał, zaczynając krążyć wokół margrabiego.
- Widzę, że szybko światła dziennego nie chcesz ujrzeć. Trochę tu sobie posiedzisz. Ile ci jeszcze zostało wojska, co?
Narrator:
- Wystarczająco chamie!
Shandris:
-Shandris... - odparła. -Widzisz, twój problem polega na tym że nie patrzysz z drugiej strony. Gra między łowcą i ofiarą ciągle się zmienia. Nigdy nie wiesz w którym momencie będziesz po której stronie. - rzekła nadając słowom trochę głębi. -Skoro ty możesz zabić paru ludzi aby zastraszyć innych oni mogą zrobić to samo. Co by powstrzymało ich przed ewentualnym stłumieniem buntu w zarodku? Wytną wieś, może mniej, trudno. Ludzie rodzą się ciągle, nie są niezastąpieni. - tłumaczyła elfka. -Rozniecając ogień przeciw władzy sam możesz zaprószyć swoje palenisko i dom.
Zaidaan:
- Wystarczająco? Te prawie trzy setki twoich podwładnych, też uważałeś za wystarczające, że z nimi popłynąłś?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej