Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cień króla
Feanor Ihareg:
Na ulicach Ekkerund życie jak zawsze toczyło się swoim rytmem. Większość mieszkańców nie zwracała uwagi na zakapturzoną postać, jednak kilku krasnoludów obrzuciło cię pełnymi nienawiści spojrzeniami, jeden nawet splunął na twój widok. Brodaty naród nie zapomniał jeszcze zdrady wampirów z czasów wojny, a większość krasnoludów nie poznawała króla Valfden. Żaden z tutejszych nie chciał jednak wszczynać burd bez powodu, przynajmniej nie dzisiaj. Dlatego bez problemu udało ci się dotrzeć do stajni.
Dragosani:
Drago westchnął w myślach. Gdyby tylko krasnoludy wiedziały kim jest, ich zachowanie byłoby zdecydowane inne. I to nie tylko z racji pozycji jaka zajmował wampir. Już przed jego wstąpieniem na tron pomagał Ekkerund. Był nawet honorowym członkiem Rady Niedźwiedzia. Ale to było nieważne. Antares mógł znieść nieprzychylne spojrzenia, jeśli zapewniałyby mu one anonimowość. Dotarł w końcu do stajni, gdzie osiodłał swojego Maximusa i wyruszył w drogę. Czekała go niemała podróż do Revar.
Feanor Ihareg:
Revar znajdowało się na północnym zachodzie. Trasa do tego hrabstwa była ci dobrze znana, mogłeś jednak wybrać dłuższą drogę przez stolicę wyspy. Przejazd przez Efehidon na pewno byłby bezpieczniejszy. Jadąc bezpośrednio w stronę Revar narażałeś się na ataki bandytów, oraz zbuntowanych wampirów. Ci ostatni zwykli w trakcie hemis schodzić z gór i atakować podróżnych, a nawet mniejszy osady. Często porywali też ludzi, by nie musieć polować przez resztę roku. Wybór należał do ciebie.
Dragosani:
Dragosani zamierzał dotrzeć do Revar jak najszybciej, więc wybrał krótszą, lecz niebezpieczniejsza trasę. Znał swoje umiejętności i wiedział, że jest w stanie sobie poradzić z potencjalnymi atakami. Tak więc bez wahania skierował sie bezpośrednio do Revar, omijając trakt prowadzący przez Efehidon.
Feanor Ihareg:
Wybrany przez ciebie trakt leżał zbyt blisko gór, by podróż mogła przebiec bez zakłóceń. Już po kilku godzinach jazdy zaczęły się problemy. Na lewo od drogi po której w tej chwili jechałeś rósł gęsty las mieszany. Po prawej zaś stronie rozciągały się pola uprawne, które o tej porze roku były kompletnie martwe. Dalej, za polami, na horyzoncie majaczyły zarysy kilku chat. Unosiło się nad nimi sporo czarnego dymu. Zdecydowanie za dużo jak na rodzinne ognisko. Wytłumaczenie mogło być tylko jedno. Wieś płonęła.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej