Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Niechciani goście

<< < (10/12) > >>

Torstein Lothbrok:
– Ta jest – odpowiedział komandorowi. Poszedł razem z Melkiorem i Kowalskym do lochów. Nawet, kurwa, ładne te lochy. Pomyślał. Wikinga rozbawiło to, że właśnie Torstein miał mieć domniemaną lżejszą od komandora rękę przy przesłuchaniu. Ale nie sprzeciwiał się. Poczekał aż jeńca się przygotuje do pytań, sam rozglądnął się, szukając szczypiec, paleniska do nagrzewania metalu, oraz wrzącego oleju.

Melkior Tacticus:
Wszystko było, czego inwencja zapragnie. Melkior wziął wiadro z wodą i chlusnął na jeńca którego usadzono na specjalnym krześle. Ocknął się, miał strach w oczach. Milczał.
- Zaczynajmy, Kowalsky notuj coby nam nic nie umkło.

Torstein Lothbrok:
Na dobry początek, Torstein walnął jeńca otwartą ręką. Tak jakby walnął dziwkę, która skoczyła mu do oczu. Chwycił za rozgrzane do czerwoności szczypce i pokazał mu je.
– Dzień dobry. Szczęść Rasher – przywitał się.– Skąd pochodzisz? – zapytał, szczękając mu szczypcami tuż przed twarzą. Mógł czuć bijące od nich ciepło.

Melkior Tacticus:
- Biała Horda was zaleje psy! Jak tylko się zorientują że nasz rajd się nie powiódł. Wybrzeża kontynentu już płnoną! Spłoną i wasze!

Torstein Lothbrok:
Torstein strzelił go otwartą ręką jeszcze raz. Dołożył pięścią po brzuchu.
– W dupie mam twoje groźby. Nie jesteś w pozycji, aby nam grozić, gnido – warknął. – Ilu was, kurwa, jest?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej