Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Niechciani goście
Torstein Lothbrok:
Nazwa wyprawy: Niechciani goście
Prowadzący: Yarpen aep Thor
Wymagania: brak
Uczestnicy: Torstein Lothbrok, Egbert, Leonard, Ashog, Mirzak
Sytuacja rysowała się klarownie. Ktoś sobie przypłynął niedaleko Bastardo. Drużyna miała tam się udać, rozeznać i jeśli byłoby to konieczne, spuścić solidny wpierdol. Łatwa robota. W dodatku pierwsza, na której Torstein by dowodził. Dobrze byłoby zabłysnąć przed komandirem. A i monety się zawsze przydadzą. Gdy już Mirzak, pijaczyna jakich mało, zgłosił się, wiking zabrał głos.
– No, panienki. Wiecie co robić. Ruszamy!
Egbert:
Słysząc rozkaz, Egbert bez słowa ruszył za wikingiem. W swoim nowym pancerzu obszytym wilczym futrem rudobrody wydawał się być jeszcze masywniejszy niż zazwyczaj. Gdy założył na głowę hełm, który był na dobrą sprawę kapturem wykonanym z wilczego łba, zaczął przypominać jakąś bestię rodem z otchłani. Nieproszeni goście powinni uciec już na sam jego widok. Gdyby jednak to nie wystarczyło, olbrzym miał również przy sobie swoje dwa miecze. Miedziana klinga na typowe bandyckie mendy, oraz krasnoludzki sihil na poważniejsze wyzwania. Bękart zastanawiał się, jakiej broni przyjdzie mu użyć tego dnia. Szczerze powiedziawszy, nie obraziłby się na Rashera gdyby ten zechciał wplątać go dzisiaj w jakąś ostrzejszą bitkę. Najemnik dość już miał ćwiczenia walki „na sucho”, chociaż był w twierdzy dopiero od kilku dni.
Ashog "Stalowa furia":
Ashog i Torst jechali konno, tak w razie gdyby. Kapral nie narzekał na siedzenie w twierdzy Synów Rashera, jego głównym zadaniem było pilnowanie komandora pomimo jego niechęci. Co poradzić, ojciec Melkiora był honorowym członkiem jego klanu, a szczątki Arsila nadal leżały w krypcie świątyni w Ur-Gosh. Ork lubił tę część wyspy, mimo hemis tu zawsze było powyżej zera.
Mirzak aep Rothgar:
A Mirzak z kolei nie wierzył w to że był tak durnie głupi że oddał WSZYSTKIE pieniądze kapłanom. Na pewno nie był wtedy do końca trzeźwy. Bo żodyn krasnolud by tego na trzeźwo nie zrobił. Mirzak w kompanii był z 7 lat. Przez ten czas gówno mmiał, większość przepierdalał na dziwki, wóde i więcej dziwek i wódki po powrocie z rejsów Kazmira. Które w sumie przynosiły zerowe zyski. Ae co poradzić skoro wtedy mieli tylko handlową krype. Co tym zrobisz? Gunwo.
Torstein Lothbrok:
I tak też jechali(i szli). Wiking z Aw Drawar, sierżant w kolczudze i futrze wilka. Przy pasie miecz z czarnej rudy i kołczan. Na plecach puklerz, zwyczajna kusza i przepiękny, a przy tym groźnie wyglądający dwuręczny topór. Jego broda spleciona w warkocze. Posplatane w nie włosy uchodzą także spod hełmu.
Obok niego, na koniu jedzie ubrany w futro ork z potężnym zweihanderem na plecach. Prócz tego krasnolud ochlej morda, którym Lothbrok gardził, swój chłop Egbert i nowy. Mauren. Wiking splunął.
- Każdego tu znam. Prawie. A żeby wami dowodzić, muszę znać wszystkich - przemówił. - Nowy! - zawołał Leonarda.- Jak się nazywasz, skąd pochodzisz, co umiesz, co ruchasz? Facetów czy babeczki? - zaśmiał się.- Nie no, jaja sobie robię, tylko trzy pierwsze pytania, szeregowy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej