Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Niechciani goście
Melkior Tacticus:
- Ja. Odparła jedyna kobieta pośród tutejszych. Twarda Valfdeńska baba z widłami.
Torstein Lothbrok:
– Jak cie zwą? Raporcik, szybko – odpowiedział. Rozejrzał się też. – Egbert, Ashog i Mirzak, znajdźcie jakieś miejsce, z którego możecie posłać parę bełtów i ich zaskoczyć. Leonard, nie wychylaj się, tą mosiężną wykałaczką dużo raczej nie zrobisz – polecił. Chłopi nie stawią raczej dużo oporu najeźdźcy, ale jeśli będą mieć szczęście, to wszyscy nie zginą.
Melkior Tacticus:
- Dla ciebie to jestem panienka Jagna. Raport? Rozejrzyj się to go zobaczysz.
Mirzak aep Rothgar:
Połowa zginie. Przewidiwał szanse kmiotków. Żaden nie miał łuku, kuszy... o muszkiecie nie mówiąc. Zresztą tych tutej to stać najwyżej na jedną kusze na całą wieś. Krasnolud znalazł sobie dobre miejsce na rogu jednej z chat, około 60m od nabrzeża i miejsca desantu. Ashog kuszy nie miał, ponoć nie lubił walki na dystans, a muszkiety uważał za najbardziej pozbawione honoru. Dziwak dla szeregowego.
Ashog "Stalowa furia":
Nie mam kuszy cepie. Ork ściągnął z pleców pawęż kuszniczy, dla niego to jak zwykła rycerska tarcza. Chwycił pewnie, by zasłonić swe wielkie zielone cielsko, oraz by chronić Leonarda. Byłoby słabo gdyby oberwał albo zaliczył zgon na pierwszej akcji. Nie łatwej zresztą. Kapral dobył też Furii, pradawnego ostrza Aragorna Tacticusa, dla zielonoskórego był legendą. Postacią z mitów i wzorem wojownika.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej