Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test kruka #37

<< < (15/23) > >>

Nawaar:
- Wie pan. Według mnie ma mi pan coś ważnego do powiedzenia, ale coś pana powstrzymuje. Proszę się nie krępować. Kontynuował dalej rozmowę, próbując coś od niego wyciągnąć. W końcu dotarli razem do karczmy. Mauren otworzył drzwi do karczmy, żeby mogli oboje wejść. - Wejdzie pan do środka, bo zapewne wszyscy się martwili.

Arivel:
Karczmarz zaprzeczył, jakoby dalej nie wiedział o co chodzi. Później obaj mężczyźni weszli do lokalu. Była noc, jakieś dwie godziny po zamknięciu, a jednak ludzie Pawłowa ciągle czekali na jego powrót. W dzisiejszych czasach ciężko o dobrych pracowników, lecz temu karczmarzowi najwyraźniej udało się takich znaleźć.
-Ha, mówiłam, że zaraz przyjdzie!- Zawołała blondynka z dwoma warkoczami. To była ta sama dziewczyna, z którą Nawaar wcześniej rozmawiał. Prócz niej w pomieszczeniu była jeszcze druga kelnerka, mężczyzna w kucharskim fartuchu i jakichś dwóch parobków.
-Ale co to?- Dziewczyna dopiero po chwili zobaczyła kule. Któryś z pomocników kucharza zapytał o Patricka, tego chłopaka zabitego przez kuroliszka. Pawłow przysiadł ciężko na stole i opowiedział zgromadzonym całą historię. Od początku do końca. Wszyscy wyraźnie posmutnieli. Wtedy karczmarz wysłał jednego z pomocników do domu zabitego, by ten powiadomił jego rodzinę. Resztę załogi odesłał do ich własnych domów. Jutro był przecież normalny dzień pracy, musieli się wyspać.
-Dzięki raz jeszcze.- Zwrócił się do maurena, gdy zostali już sami.
-Idę teraz do siebie na piętro, bo zaraz padnę ze zmęczenia. Ty możesz się tutaj rozgościć, coś przegryźć i napić się. Bez krępacji, spiżarnia jest twoja. Jak zrobisz się senny to też możesz pójść na górę. Lorens niekiedy przychodzi już koło południa, ale zwykle później, więc masz czas żeby odpocząć.

Nawaar:
Nawaar mógł ciągnąc karczmarza za język ile wlezie, ale niestety ten nie chciał nic powiedzieć. Ciemnoskóry zawsze mógł użyć perswazji siłowej, ale wtedy miałby ciężki orzech do zgryzienia. W każdym razie weszli do środka, gdzie pracownicy nadziei czekali na nowiny. Syn pustyni uśmiechnął się pod nosem, widząc reakcje kelnerek i reszty. Jednak po tych wszystkich opowieściach poszli do swych domów. - Nie ma problemu z chęcią się posilę, przed pójściem spać, ale mam jeszcze jedno pytanie ten cały Lorens normalnie się tutaj stołuje czy tylko pije i gada? Może pan jeszcze wie, gdzie pracuje? Zagadał człowieka, bo potrzebuje jeszcze kilku wskazówek.

Arivel:
-Rzadko u mnie jada. Raczej pija i gada... Głównie gada. Z tego co mi wiadomo, to żyje z renty. Chyba. Podczas ostatniej wojny był kusznikiem, ale stracił palec którym naciska się na spust. Tak przynajmniej mówił.

Nawaar:
- Ciekawe tylko skąd u niego takie zainteresowania cudzymi śmierciami. Dziwny typ. Moja siostra będzie mieć ciekawie nie ma co. Skomentował wypowiedź Pawłowa. - A pija coś konkretnego? Jako przyszłemu szwagrowi będę chciał postawić mu napitek i nim pan pójdzie, gdzie jest latryna, bo zmuszony jestem pójść za potrzebą. Mauren kombinował jak koń pod górę, aż strach pomyśleć z jakim skutkiem to będzie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej