Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Śladami Bestii
Patty:
Wupy zdechły. Już i tak ponura komnata została w dodatku zbryzgana wampirzą krwią. Trudno było powiedzieć czy to ta słynna Bestia, ale na pewno była to podkładka dla burmistrza by wypłacił co nieco nagrody.
Mohamed Khaled:
Ścisnął mocniej katanę w dłoni i zadał dwa szybkie ciosy obu wupom w łapy. Odrąbał je, choć nie obyło się bez litrów krwi. Schował katanę do pochwy na plecach i chwycił łeb Ekimmy. Może i nie była to bestia, ale pozbył się potencjalnych stworów i burmistrz będzie musiał mu zapłacić.
Wyszedł z piwniczki, a później z domu. Kierował się do burmistrza.
Patty:
Dotarłeś szybko pod dom burmistrza. Widząc cię zakrwawionego, dzierżącego odrąbany łeb nie zadawali zbędnych pytań, tylko od razu wpuścili do środka, uprzednio jednak dając jutowy worek by nie zachlapać podłóg. Tak też stanąłeś przed burmistrzem.
- Polowanie widzę pomyślnie, panie Khaled. To co pan tam trzyma to ta Bestia jest?
Mohamed Khaled:
- Jeśli się nie mylę, to tak - odpowiedział. - Gdyby jednak nie, to wrócę tu i znajdę to ścierwo. Choć sądzę, że monstrualny wampir w sali tortur w opuszczonym domu to wspomniana bestia
Patty:
- No tak przyznam że nie jestem przekonany - burmistrz podrapał się w zamyśleniu po nieogolonym policzku - Bo widzi pan, my mieszkamy blisko Revar. Tego gówna nam tutaj ściąga na dziesiątki i to co mi pan pokazujesz to jest ekimma. Taki, jakby to ująć, gównowampir. A na pewno nie taki co trupy wskrzesza. A sam pan mówił że Bestia trupy wskrzesza. Widziałem zresztą te zombi czy inne martwce w strażnicy. No ale... potwór jest potwór, to i wypłacę nagrodę za potwora.
Burmistrz odsunał jedną z szuflad biurka i wyciągnął mieszek ze srebrem. Przeliczył wszystko, odjął parę monet i położył gotówkę przed tobą.
- Sto pięćdziesiąt grzywien. Uczciwa cena za krwiopijcę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej