Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Test kruka #36

<< < (5/13) > >>

Imago:
- Jak ojca i matkę kocham - odrzekł starcowi. - Jak w biały dzień ukradł mi mieszek, w którym było przeszło dwieście grzywien. Niedaleko stajni, potem uciekł na konia.

Arivel:
- No nie wierzę! - ryknął starzec na co aż konie parsknęły. - Zygmunt! Tłumacz mi się tu już, teraz, natychmiast! Cholero jedna, to prawda?!
- Oczywiście, że nie ojcze![/i] - odparł wystraszony młodzieniec i spojrzał na Ciebie błagalnym wzrokiem układając usta w ciche, nieme słowa "obiecuje oddać, ratunku!"

Imago:
Imago popatrzył na zaistniałą sytuację z nutą zażenowania, zwłaszcza, gdy widział minę młodzieńca. Sam nie był zawsze grzecznym dzieckiem, a i staruszek ostro zareagował.
– Nie ważne, psze pana. To nie on – rzucił nagle, patrząc głęboko w oczy młodziaka.– Złodziej był podobny do pana syna, ale to nie on. Przepraszam za problem.

Arivel:
Młodzieniec spojrzał na Ciebie z nieukrywaną ulgą, a starzec tez jakby się trochę uspokoił.
- Ach, no dobra, w porządku. Przepraszam za taki wybuch. Jak się ma tyle dzieci to czasami ciężko ich wszystkich upilnować...
Jechaliście dalej w ciszy. Mijała wam najpierw pierwsza, potem druga, a na sam koniec piąta godzina. Po drodze zrobiliście kilka postojów ze względu na problemy z pęcherzem woźnicy. W czasie jednego z takich postojów, gdy staruszek zniknął w krzaczorach, młodszy z synów podszedł do ciebie z twoim mieszkiem. Miał spuszczoną głowę, na twarzy zaś wypisaną skruchę.
- Przepraszam najmocniej, psze pana - wyseplenił i schował twarz. Widać było na pierwszy rzut oka, że było to dla niego ogromne upokorzenie. - To się więcej nie powtórzy.
Gdy ruszyliście dalej, młodszy z synów został nieco z tyłu. Zmierzchało się już prawie gdy w końcu dotarliście w okolice Marotów.


Położona pomiędzy żyznymi polami duża wieś należała do księstwa Efehidonu, gminy Hardor. Okoliczny krajobraz to pola i łąki rozciągające się na wiele kilometrów. Maroty to jedna z wielu wsi, którą zamieszkują niemal sami rolnicy i drobny odsetek myśliwych. Na tych ziemiach rolnictwo jest najbardziej dochodowym interesem. Wszystko dzięki żyznej glebie i sprzyjającemu uprawie klimatowi panującemu w tej części wyspy. Władzę we wsi sprawuję sołtys Władysław. Z racji swojego chłopskiego pochodzenia nie posiada nazwiska rodowego a jedynie przezwisko - Władysław Gruby.

Imago:
Imago zapobiegł wojnie rodzinnej, schizmie, insurekcji et cetera, w skrócie ratując skórę i dupsko młodzieńca. Sam w młodości miał różne odpały i wiele głupich rzeczy robił. Młodości, bo choć miał 23 lata, to dni jego młodości dobiegły końca wraz ze śmiercią jego rodziców.
Droga mijała powoli, wręcz dłużąc się. Na którymś z postojów(biedny starzec)młodzik oddał Imago jego mieszek, oraz przeprosił. Mężczyzna uśmiechnąwszy się poklepał złodzieja po ramieniu.
– Byle byś nigdy nie robił tego już komukolwiek. Nie wiadomo na kogo trafisz – odrzekł.– Ja sam w młodości byłem nie lepszy.
Wkrótce potem ruszyli. I w końcu udało się zajechać. Wieś Maroty wyglądała jak... wieś. Imago nie znał się na wsiach, sam pochodził z miasta.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej