Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pierwsze kroki skazańca
Dragosani:
Chłodniejsze i ciemniejsze otoczenie były czymś pozytywnym w czasie słonecznego dnia, ale mogły tez mieć negatywne efekty. Pomijając potencjalne przeziębienie wywołane nagłą zmianą temperatury. Przechodząc obok niewielkiego parowu, zarośniętego krzakami i przykrytego dużym konarem złamanego drzewa, Gedran usłyszał ich szelest, jakby coś tam się poruszyło. Usłyszał także warknięcie. Z tej zaimprowizowanej leśnej jamy wyjrzał zębaty pysk. Wielki zębaty pysk. Powęszył trochę i dostrzegając człowieka znów warknął, wyczuwając obiad. Wielka bestia wyłoniła się z ukrycia. Gedran musiał przypadkiem przerwać sen cieniostwora.
Cieniostwór
// Nie panuje tutaj całkowita ciemność, więc stwór nie ma pierwszeństwa ataku.
Gedran:
Gedran popatrzył na ryj bestii wychodzący z jamy. Nie miał pojęcia co to może być, do czasu aż cała bestia wyszła. Najemnik, poznał, ze był to ów Cieniostwór. Szybko zerknął, tym razem na rękojeść broń na której trzymał jeszcze przed chwilą dłoń.
Z tym badziewiem nie mam z nim szans. Gdym miał tylko swoją broń z czarnej rudy, to może coś bym zdziałał, a tak to co najwyżej mogę go podrapać lekko. - stwierdził w myślach. Nie tracąc ani chwili dłużej, uciekł w stronę najbliższego drzewa, a następnie zaczął się na nie zwinnie i szybko wspinać.
Dragosani:
- Rawr - zdziwił się cieniostwór i ruszył za Gedranem. Nie zdążył go jednak dopaść, zatrzymał się pod drzewem. Stanął na tylnych łapach, przednimi opierając się o konar, próbując tak dostać skazańca. Nie zdołał jednak tego zrobić. Nie wyglądało też na to, aby był w stanie wleźć za nim na drzewo. Warczał więc pod nim, drapiąc drewno. Jego pazury zostawiały głębokie ślady w konarze drzewa.
Gedran:
Kurwa, było blisko. - pomyślał, ścierając dłonią pot z czoła. Gedran zerknął na Cieniostwora.
Musze coś szybko wymyślić, bo zaraz zginę. - rozważył w myślach. Skazaniec zmierzył wzrokiem, najbliższe drzewa oraz ich konary.
Może się uda. - pomyślał. Mężczyzna postanowił przeskakiwać z drzewa, na drzewo, w celu oddalanie się od stwora.
Dragosani:
Nie udało się. Gedran spróbował przeskoczyć na drugie drzewo. Doskoczył, złapał się, lecz niezbyt pewnie i przez to zsunął się z drzewa. Spadł na ziemie, boleśnie obijając sobie zadek. Cieniostwór oczywiście to zauważył i podszedł do Gedrana. Szedł co prawda dość leniwie, lecz widok takiej bestii zbliżającej się, sam w sobie mógł być przerażający. Bestia schyliła łeb i spróbowała chwycić Gedrana za nogę. Nie ugryźć, raczej chwycić. Jakby chciała go gdzieś żywego zawlec.
Nawigacja
Idź do wersji pełnej