Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Pierwsze kroki skazańca
Gedran:
Nazwa wyprawy: Pierwsze kroki skazańca
Prowadzący wyprawę: Dragosani
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zlecenie od Fiska.
Uczestnicy wyprawy: Gedran
Gedran po opuszczeniu wiedzmy, i przebyciu kilku metrów, zatrzymał się spojrzał na stopę, podniósł ją i opuścił, po czym podniósł wzrok, odwrócił głowę w lewy bok, i spojrzał po raz ostatni na drzwi chaty.
Po jakiego chuja, był jej potrzebny mój palec? Oby, przy kolejnym spotkaniu mi czegoś, większego nie ucięła. - pomyślał, zaśmiał się i ruszył wprost w stronę południowej bramy.
Dragosani:
Gedran nie wiedział jednak cóż takiego mogłaby Rita zechcieć mu odciąć następnym razem. Co ciekawe stopa nie bolała go. Stawianie kroków nie stawiało mu jakiś większych problemów. Czuł w niej nieco dziwne wrażenie, lecz to wszystko. I but wydawał się większy!
Nikt nie zakłócił jego drogi do bramy. Pilnujący jej strażnicy też go zignorowali. Pilnować mieli aby nikt niepowołany nie wchodził do środka. Wychodzić sobie mogli. Kolonia stała przed Gedranem otworem.
Gedran:
Po wyjściu za bramę, mężczyzna sięgnął po mapę, rozwinął zwitek, a następnie zerknął na punkt, który zaznaczył mu Fisk.
A więc trzeba się tutaj dostać. Fisk coś wspominał o górze z podwójnym szczytem. Raczej nie powinienem jej przeoczyć. - pomyślał, zwinął mapę i udał się na północ.
Dragosani:
Dzień był ciepły, jak to bywa w środku Astas. Słońce biło promieniami z bezchmurnego nieba. Atmosfera była przyjemna. Lecz Gedran musiał pamiętać, gdzie się znajduje. Piękno krajobrazu mogło być zwodnicze. Ścieżka, którą podążał Gedran wiodła poprzez gęste drzewa. Coś zaszeleściło w zaroślach i skazaniec poczuł uderzenie w potylice. Na ziemie upadł mały kamyk. Wyglądało na to, że z zarośli coś rzuciło w niego kamieniem.
Gedran:
Gedran po otrzymaniu uderzenia w tył głowy, zatrzymał się.
Co jest grane? - pomyślał.
Odwrócił się w tył, podszedł do sprawcy całego zamieszania, który okazał się małym kamykiem. Przyklęknął i podniósł kamyk, którym został zakatowany, przy czym spokojnie, rozglądał się po otoczeniu, w celu zidentyfikowania, osoby która w niego rzuciła.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej