Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Pierwsze kroki skazańca

<< < (3/4) > >>

Gedran:
Gedran wyciągnął miecz zza pasa, a następnie przeciął nim linkę, która się mu owinęła wokół nóg. Wstał, schował broń i kolejno zaczął się otrzepywać z piachu.
- Bardzo zabawne wiesz. A może skończył byś te zabawy i wyszedł do mnie? Co? - rzekł, spoglądając w stronę krzaków, z których dobiegł chichot.

Dragosani:
- Hiehiehiehiehie! - odezwał się śmiech. - Cwany ludź, wyplątał się z pułapki Krarada! Dobre! - Krzaki lekko zaszeleściły. - Ale jak się wyplątał, to nic tu po mnie, obiad poczeka, hiehiehiehie! - Krzaczory znów zaszeleściły, oznajmiając, że "rozmówca" odbiegł w gęstwinę.

Gedran:
Aha, czyli, chyba trafił mi się jakiś gadający zwierz. Nie ma co tracić czasu na plugastwo. - rozważył w myślach.
Po otrzepaniu się z piachu, wrócił na ścieżkę prowadzącą, go na północ.

Dragosani:
Gedran powrócił na ścieżkę, nie niepokojony przez tajemniczego napastnika. Skazaniec opuścił w końcu ścieżkę, która wiodła przez tę gęstwinę i wszedł w las. Las był ciemny, jego geste korony blokowały promienie słoneczne. Sama ścieżka zanikła pod warstwą ściółki i liści. Las był ciemny, pomimo dnia. Było też tutaj nieco chłodniej.

Gedran:
Gedran spojrzał w górę, próbując dostrzec promienie słońca, przez gęste zarośnięte drzewa, lecz bez skutecznie. Temperatura też zdawał się być chłodniejsza, co mężczyznę ucieszyło.
Trzeba się mieć na baczności, nie wiadomo co tu się za cholerstwo może znajdować. - pomyślał, kolejno sięgając ręką na rękojeść broni.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej