Mauren objadł się wystarczającą, mógł należycie odsapnąć i dać innym, napełnić brzuchy. Wszyscy doczekali się ekipy z biblioteki, ale nie sądził, że niektóre osoby przyjdą w takim stanie! Śmiało można było stwierdzić, że też musieli zahaczyć o jakąś karczmę, sądząc po anielicy z czarnymi skrzydłami. Nawaar spojrzał na jej przełożonego z dziwnym wyrazem twarzy, ale nie chciał jeszcze nic mówić to, rzekł sobie w myślach. Hipokryci po obu stronach. Hipokryci normalnie. Ciemnoskóry jednak będzie potrzebował, obu stron w swojej przyszłej misji. Dlatego wolał się nie udzielać w tę wojenkę i będąc okrakiem jak to na płocie, wybrać ewentualnie korzystniejszą możliwość dla niego. Nie podobało mu się, że nie może na razie powiedzieć co myśli, o tym wszystkim, ale cóż na moment musiał się wstrzymać. Dobrze, że jego rozważania, przerwał Samir, ukazując swoją iście diabelską zdobycz. - Piękna sztuka. Określił na szybko. Emocje już powinny opaść a on sam mógł przejść do głównego wątku, więc wstał od stołu i zaczął się przyglądać zebranym, ale nie mógł zrozumieć jak mało dowiedzieli się Bękarty, że omal nie parsknął śmiechem.
- Po pierwsze primo kuszą mieszkańców łatwym zarobkiem w kopalni złota na owej północy, po drugie primo przyrodzą tutaj regularnie co dwa tygodnie, po trzecie primo będą jutro wieczorem w karczmie, po czwarte primo ubrani są w kaptury a jeden chodzi, o lasce. Moim zdaniem rozmówca nie widział kostura na oczy zatem twierdzę, że muszą mieć towarzystwo maga. Ciemnoskóry odkaszlnął sobie, bo już miał kończyć. - Zatem twierdzę, że należy zrobić zasadzkę i pojmać wroga. Zakończył siadając na swoim siedzeniu, nalewając sobie trochę wina do kieliszka. Ciekaw był miny jakie powstaną, gdy dotrze do nich ile się dowiedział.