Ciemnoskóra posłusznie zabrała swojego denara, po czym schowała go do sakiewki.
Hipnoza wydawała się być dobrym pomysłem, lecz kobieta nie była do końca przekonana. Z jednej strony chciała się dowiedzieć, kim była, kogo znała, co umiała. Z drugiej, bała się swojej przeszłości, ludzie odczuwają strach przed nieznanym, dlatego lęk maurenki był uzasadniony. Jednym z nielicznych wspomnień było to, że nigdy nie ufała magii, starała się zawsze jej unikać. A teraz anielica chciała na niej użyć hipnozy. I nawet nie spytała kobiety o zdanie. Ciemnoskóra czuła, że nie powinna stawiać oporu, to by było zwyczajnie bezcelowe.
Usiadła na krześle podsuniętym przez Evening. Odetchnęła głęboko.
Nagle poczuła się dziwnie, nie umiała opisać tego uczucia. Poczuła, że jej umysł nie miał żadnych granic, że wszystkie jej zakamarki zostały odsłonięte. Fala rozmytych wspomnień zaczęły usilnie atakować jej umysł. Kiedy jednak usłyszała pytanie odnośnie Marcusa, w jej głowie ujrzała kilka wyraźnych obrazów.
- Marcus miał niebieskie oczy, po ojcu. - wyszeptała uśmiechając się do siebie. - Wszędzie go było pełno, nie umiał usiedzieć na miejscu. - uśmiechnęła się jeszcze szerzej. W jej głowie pojawiło się kolejne wspomnienie. - Silion... Na początku się dogadywaliśmy, ale potem... Kłóciliśmy się, nawet nie wiem, kto zaczynał te kłótnie. Sprzeczaliśmy się często, najczęściej o rzeczy błahe. Jednego dnia nie wytrzymałam i wyszłam z domu, szłam przed siebie, ale wtedy... - urwała. Jej oczy stały się zwiększyły swoją objętość, a oddech zatrzymał, a usta zadrżały. - Ktoś mnie zaatakował. Nawet nie wiem, kim byli ci ludzie. Walczyłam, ale było ich zbyt wiele. Wtedy poczułam, że ktoś uderza mnie w głowę, dalej nic, tylko ciemność. - podświadomie złapała się za tył czaszki. W tym momencie maurenka nieznacznie podskoczyła na krześle. - To wtedy straciłam wspomnienia. To był ten moment. - do jej oczu naleciały łzy. - Pamiętałam jedynie, swoje pierwsze wspomnienia - rodzinę, a później wojnę, w której wszyscy zginęli. Od dawna chciałam się na nich zemścić, ale Silion zawsze powtarzał, że zemstą niczego nie wskóram. - westchnęła. - Ale jego wtedy nie było, więc nikt mnie nie mógł zatrzymać. Szukałam oprawców mojej rodziny dosyć długo, ale w końcu udało mi się ich znaleźć. - przymknęła oczy. - Ale kiedy znalazłam ich kryjówkę, okazało się, że nie byłam jedyną osobą, która planowała na nich zemstę. Spóźniłam się. Moje długie i mozolne poszukiwania poszły na marne. - powiedziała przez zęby, zaciskając przy tym pięści. - Potem... - nie mogła powiedzieć, że jako kruk miała odpowiednie szkolenie, aby zostać płatnym zabójcą. Musiała szybko coś wymyślić. - Potem wędrowałam bez celu, nie obchodziło mnie gdzie spałam, gdzie jadłam, z kim rozmawiałam, czy w ogóle żyłam. Miałam tego dosyć... I nadal mam.
0d+1d=1d