Mauren siedząc samotnie, nie będąc rozproszonym już przez nikogo, obserwował modły paladyna i anielicy. Wyglądało to nieco jak z bajki, a jednym z jej uczestników był Nawaar. Ciemnoskóry poczuł obecność, czegoś obcego, jakby jakaś nietykalna siła dotknęła jego ramienia, przypomniało mu to pewną opowieść, o duszach bliskich, które można poczuć w momencie ich śmierci. Ciemnoskóry obserwując płomienie, miał już pewność, że coś istnieje poza światem materialnym, tylko głupi albo zadufany w swe przekonania, protestowałby, iż jest inaczej. Nawaar chciał coś powiedzieć elfowi, ale powstrzymał się w takiej chwili i miejscu, nie było sensu się przekomarzać, ale dopowiedział Dragowi. - Tak. Takie ciche potwierdzenie tego, co właśnie zaszło. Mówiąc więcej nie było sensu.