Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Melkior Tacticus:
- Pasuje, co to za wino? Wskazał swój puchar.
Evening Antarii:
Anielica dołączyła do reszty. Nawet z pokoju słyszała narzekania na nią... Trudno, poranna toaleta trochę zajmuje. Choć druga sprawa, że zwyczajnie jej się przysnęło.
-Spokojnie, proszę nie obrażać wszystkich kobiet świata, wina leży wyłącznie na mnie. Anioły też muszą spać. A łoże okazało się nad wraz wygodne- mówiła, zaplatając sobie warkocz. Do drogi była praktycznie gotowa, więc zniecierpliwione krasnoludy i inne istoty mogły przestać narzekać.
Egbert:
Ostatni posiłek Egberta był raczej skromny, dlatego zaraz po przywitaniu się ze wszystkimi ochoczo zabrał się do jedzenia. Wina nie ruszył, bo z zasady nie pił alkoholu podczas pracy. Zarówno pierogów jak i mięcha nie zamierzał sobie jednak żałować. Te pierwsze znikały z talerza jeden za drugim. Nic więc dziwnego, że póki co nie odezwał się prawie ani słowem.
-Kapralu.- Zagadnął wreszcie Kazmira, podczas gdy marszałek wyjaśniał ile będzie wynosić ich wynagrodzenie.
-Dawno nie meldowałem się w Bastardo. Przyjmiecie mnie na powrót do czynnej służby?
Nawaar:
Mauren nie zał tej całej kompani i raczej, nie chciałby ich poznawać, bo widać było oraz słychać jak się zachowują, poza tym, że każdy zna krasnoludy i ich obcesowość, ale mimo to są szczere! Proste ludy są zawsze naturalne, bo ciężko im wyrzucić stare nawyki. Nawaar nie zamierzał narzekać ani się wtrącać do rozmów, które go nie dotyczą a to pozwoli mu poznać charaktery oraz więzi jakimi się kierują. Teraz skoro anielica zeszła to sytuacja powinna się uspokoić a zarazem mogli, napchać swe gęby, żeby niepotrzebnie mielili jęzorami.
Kazmir MacBrewmann:
- Wszyscy mieli gorszy okres Egbert, nikt nigdy nie uznał żeś nam odszed ze służby. Skoro nawet Komandor Melkior się roztył, o pa. Wskazał większe niż powinny brzucho elfa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej