Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Na rozprostowanie kości

<< < (57/233) > >>

Marduk Draven:
- Nie, nie trzeba nam medyków. Dopóki się nie zjawiliście, nie chcieli nas zabić – odrzekł sołtys.- Dzięki Ci panie, za przybycie. Czy to moja córka was zwołała? – spytał Marduka.
– Tak. Jest bezpieczna. – odrzekł marszałek.
– Chcieli byśmy im powiedzieli o tutejszej kaplicy. Wiedzą o... podziemiach. Myśleli, że jest tam jakaś specjalną broń, czy coś co mogłoby zranić ich pana... – dodał rycerz.
Draven podszedł do okna.
– Jeśli ci nie wrócą, to pewnie on wyśle następnych. Nie dobrze. – mściciel wychylił się przez rozbite okno. – Teren czysty! Nawaar, jedź po resztę! A i Melkior, co z magiem? Widzieliście go przypadkiem? – zawołał.

Nawaar:
Marduke wyłonił się z jednego okna co mogło oznaczać, że w ratuszu się uspokoiło. Nawaar nie czekając na relacje elfa, odpowiedział na ostatnie zadane pytanie. - Mag nie żyje! Został spalony na popiół. W raz z jego nożem! Ciemnoskóry naprędce poszedł po swojego "Zaganiacza", odwiązał go do płotu, po czym ruszył w stronę pozostawionych towarzyszy i córki sołtysa. Mauren powinien wkrótce do nich dojechać, ale niestety chyba koń ciemnoskórego zostanie wykorzystany do ciągnięcia wozu razem z tym całym szmelcem i nieludźmi na pokładzie. Sprawiło to, że aż musiał sobie splunąć na ziemię!

Marduk Draven:
Mauren też szybko dojechał. Dziewczyna z kolei dalej spała.

Melkior Tacticus:
Melkiora uprzedził mauren którego imienia zapomniał, skinął na Meritha i poszli do ratusza. Elf wdepnął po drodze w kupke popiołu. Wchodząc spytał.
- Kolejka była czy też problem z formularzem A28?

Mirzak aep Rothgar:
Widząc nadjeżdżającego Nawaara krasnolud dał znać reszcie, budząc śpiącego na koźle wozu Kazmira.
- Nareszcie. Kurwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej