Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Na rozprostowanie kości
Nawaar:
Maurenowi udała się sztuka bestia oberwała jego bronią dość solidnie, bo nagle zmieniła orientację ataku! Potwór rzucił się w stronę ciemnoskórego. Nawaar spanikował, patrząc na nią, nie wiedział co począć. Normalnie jego nogi zrobiły się jak z waty, przed sobą miał samą śmierć. Całe życie przeleciało mu przed oczami.
Evening Antarii:
Evening musiała ratować Nawaara. Bestia szarżowała wściekle na niego. Eve dobyła miecza, lekko ugięła kolana, po czym nagle wyskoczyła w górę. Przeleciała w powietrzu kilka metrów. Ostrzem celowała w cielsko potwora. Nie mogła doskoczyć do grzbietu, ale wbiła się mieczem w jego bok po samą klingę. Zawisła na swej broni, mając nadzieję, że pancerz ulegnie zniszczeniu w tym miejscu. Dodatkową siłą była fala uderzeniowa, która rozprzestrzeniła się wokół Styksa wstrząsając jego tkankami.
Eve wiedziała, że może to nie jest najlepszy moment na takie eksperymenty, ale innej szansy nie będzie, a może uda się nieco ułagodzić stwora. Przemieściła się z tej niebezpiecznej pozycji, zostawiając broń w cielsku przeciwnika. Jej ciało zmaterializowało się kilkanaście metrów przed potworem. Eve zgromadziła w sobie boską moc, która się uaktywniała. -Uosh!- wykrzyknęła inkantację uroku, mając nadzieję, że potwór "pozytywnie" zareaguje na takie zaklęcie. Potem szybko zasłoniła się tarczą i czekała na to, co się wydarzy.
//
Pokuta z niebios
Urok
Armin:
Ciemnoskóra stwierdziła, że jeden bełt mniej nie zmieni sytuacji, więc chwyciła za katanę i szybko odmówiła jakąś modlitwę do Rashera. Wzięła głęboki oddech, a następnie podbiegła obok bestii, aby zadawać ciosy prosto w nogi potwora, może w ten sposób ją to spowolni. Uważała przy tym na masywny ogon potwora.
Wtedy jednak bestia zaatakowała Nawaara, maurenka nie wiedziała jak mu pomóc, na szczęście wyręczyła ją Evening rzucając zaklęcie. Widząc, że anielica będzie zadawać potężny cios, ciemnoskóra oddaliła się od przeciwnika, jak najdalej od fali uderzeniowej.
Marduk Draven:
Cios anielicy, choć niezwykle potężny, był zbyt słaby. Pancerz nie został uszkodzony, choć wstrząsnął potworem, a nawet zranił, a nawet i trochę spowolnił, Styks jednak szybko odzyskał siłę i staranował anielicę. A urok? Nie zadziałał z prostej przyczyny. Bestia była nieumarła. Jak zombie, czy Orksteiny. Taran, jakim stał się Styks uderzył w osłaniającą się tarczą Evening z ogromną mocą, posyłając ją w tył, wprost na Nawaara, który okazał się poduszką i amortyzatorem. Oboje polecieli na ziemię, poobijani i obolali. Eve zaryła w maurena plecami, a mauren uderzył pechowo głową w podłogę. Bestia zbliżyła się do nich i uniosła do ataku swą kulę na łańcuchu.
//Eve otrzymuje:lekkie stłuczenie na plecach
A Nawaar: lekkie stłuczenie na głowie.
Nawaar:
Ciemnoskórego przed nagłą a zarazem szybką i raczej bezbolesną śmiercią, uratowała anielica. Stanęła przed nim, rzucając zaklęcia z miernym skutkiem. Tego bydlaka nie dało się chyba pokonać! Po dosłownie kilku sekundach poczuł on uderzenie na swoim brzuchu. Była to Evening, która uderzona przez potwora, odrzucona została w tył. Mauren chociaż mógł zrobić za jej amortyzator, bo kobieta nie miała żadnej zbroi na sobie. Ciemnoskóry zarył po upadku głową w posadzkę. Guza będzie mieć na pewno, ale nie to było największe zmartwienie, bo otwierając oczy, zobaczył jak potwór szykuje do zmiażdżenia ich obojga. Nawaar szybko przekręcił się na bok, żeby uniknąć śmierci tutaj znaczenie miały nawet milimetry.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej